straty wojenne

Strzelba Napoleona, Muzeum Ordynacji Krasińskich, Le Page, looted art
Strzelba z manufaktury Le Page ofiarowana Wincentemu Krasińskiemu przez Napoleona, fragment.

Polska strata wojenna – strzelba ofiarowana przez Napoleona Wincentemu Krasińskiemu – w zbiorach muzealnych w USA

Broń w polskiej historii i kulturze od wieków odgrywała poczesną rolę, nie tylko jako narzędzie służące do walki i prowadzenia wojny. Militaria otaczano szczególną troską, a nawet czcią. Dziedziczone przez pokolenia stanowiły historyczno-kulturowe ogniwo umożliwiające narodową, społeczną i rodzinną identyfikację, zapewniającą ciągłość tradycji, kultury, historii i pamięci. Jak trafnie ujął to wybitny polski historyk sztuki i bronioznawca, prof. Zdzisław Żygulski (Jun), broń „w miarę postępów cywilizacji otrzymywała nowe funkcje, już nie tylko w zakresie kultury materialnej, lecz także i duchowej. Stawała się więc symbolem mocy i panowania, znakiem władzy i sądu, obiektem ceremonialnym, trofealnym i reprezentacyjnym, niekiedy rytualnym i magicznym. (…) Zawsze łączyła się ze sztuką”.

Żywy w okresie zaborów nurt gromadzenia reliktów przeszłości, zaowocował w XIX w. powstaniem wielu znaczących zbiorów prywatnych, których ważną część stanowiły militaria. Jedną z najcenniejszych i największych kolekcji zgromadziła pieczętująca się herbem Ślepowron rodzina Krasińskich. Rzeczywistym twórcą zbiorów ordynackich obejmujących nie tylko militaria, ale również bogaty księgozbiór, archiwalia, pamiątki historyczne oraz dzieła sztuki, był generał Wincenty hr. Krasiński (1782-1858), uczestnik wojen napoleońskich, dowódca 1 Pułku Lekkokonnego Polskiego Gwardii Cesarskiej, komandor Legii Honorowej i hrabia Cesarstwa. Jednak, tak jak w przypadku wielu innych rodowych skarbnic polskiej arystokracji: Zamoyskich, Radziwiłłów, Lubomirskich, Potockich czy Czartoryskich, zbiory Krasińskich nawarstwiały się przez pokolenia. Jednakże to właśnie Wincenty Krasiński nadał rodowej kolekcji rangę, która później za sprawą jego następców oraz wcieleniem zbiorów Konstantego Świdzińskiego (1793-1855), a w końcu dziełem kolejnego wielkiego przedstawiciela rodu – ostatniego ordynata opinogórskiego Edwarda Krasińskiego (1870-1940) – przybrała formę mieszczącej się w gmachu własnym w Warszawie na Okólniku, Biblioteki i Muzeum Ordynacji Krasińskich. Instytucja ta na trwałe zapisała się w dziejach polskiego muzealnictwa.

Wincenty hr. Krasiński
Portret Wincentego hr. Krasińskiego, według litografii z I poł. XIX w. Biblioteka Narodowa, Polona.pl

W zbrojowni Muzeum Ordynacji Krasińskich ważną grupę zabytków przedstawiały przedmioty bezpośrednio związane z historią wojen napoleońskich, w tym najcenniejszy zespół stanowiło umundurowanie i oporządzenie 1 Pułku Lekkokonnego oraz pamiątki po Napoleonie. Wśród nich wyróżniała się podarowana przez Bonapartego Wincentemu Krasińskiemu strzelba myśliwska z manufaktury Le Page. Mieszcząca się w Paryżu rodzinna manufaktura była czołowym producentem luksusowej broni palnej we Francji w 2 poł. XVIII i na początku XIX w. Wybitnym rusznikarzem był wówczas Jean Le Page (1792–1854), królewski konstruktor broni króla Ludwika XVI (1774-93), cesarza Napoleona Bonaparte (1804-21), a następnie Ludwika XVIII. Do klientów wytwórni zaliczała się również francuska i europejska (w tym polska) arystokracja oraz szlachta. Manufaktura Le Page rywalizowała pod względem jakości oferowanej broni ze słynną rusznikarnią Nicolas-Noël Boutet’a.

Ordynacja Krasińskich
Zbrojownia Ordynacji Krasińskich na wystawie starożytności w Warszawie 1881, fot. W. Krajewski, 1883. Biblioteka Narodowa, Polona.pl
Ordynacja Krasińskich, Le Page, strzelba Napoleona
Wystawa starożytności i przedmiotów sztuki w Warszawie 1856, fot. Karol Beyer, tab. 6. Biblioteka Narodowa, Polona.pl

Strzelba ofiarowana Wincentemu Krasińskiemu przez cesarza Napoleona należy do typu luksusowej broni myśliwskiej o bogatej dekoracji, wykorzystującej umiejętności rusznikarzy, snycerzy, złotników, inkrustatorów i rytowników. Egzemplarze wykonywane na specjalne zlecenie i przeznaczone na prezenty ofiarowywane władcom, ambasadorom i oficerom wojskowym – jak w tym przypadku – były prawdziwymi dziełami sztuki o niezwykłych walorach dekoracyjnych, podkreślających ich elitarny charakter. Wedle tradycji i przekazów rodzinnych, Wincenty Krasiński otrzymał ją od cesarza za szarżę polskich szwoleżerów na przełęczy Somosierra 30 listopada 1808 r. Nie udało się jednak tego jak dotąd potwierdzić źródłowo. Jak wiadomo sam Krasiński nie brał udziału w szarży. Równie dobrze mógł to więc być podarunek Napoleona za udział w bitwie pod Wagram stoczonej 5-6 lipca 1809 r., w której szwoleżerowie również wzięli udział wsławiając się atakiem na ułanów księcia Schwarzenberga, a sam Krasiński został ranny.
Najobszerniejszy opis strzelby znalazł się w opublikowanym w 1856 r. Katalogu Wystawy Starożytności i Przedmiotów Sztuki urządzonej w pałacu Potockich na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, na której pokazano 125 przedmiotów ze zbiorów Wincentego Krasińskiego. Przy nocie katalogowej nr 261 czytamy: „Strzelba dwururna dana przez cesarza Napoleona Igo generałowi hr. Wincentemu Krasińskiemu, bardzo pięknej roboty z początku XIX w. Rurki dziwirowane, kaliber 0,015 m. Rurki, zamki, antaba, kapa i bączki rzeźbione i nabijane złotem. Ozdoby przedstawiają przedmioty wojenne i łowieckie, oraz cyfry cesarza Napoleona.
Na rurkach jest napis:
„Le Page à Paris”
„Arqer de l’Empereur.”
Na antabie lit. N. w promieniach na tarczy ukoronowanej, pod którą orzeł cesarski trzymający krzyż legii honorowej. Na kapie jest także lit. N. Łoże orzechowe, rzeźbione i wykładane złotem. Na kolbie rzeźbiony łeb barani z wykładaniami przedstawiającemi Dianne, jelenia, dzika i t. p. Długość rurek 0,760 m., długość strzelby 1, 170 m. Przytem skrzynka mieszcząca resztę przyborów do strzelby, z wierzchu cyfrą ces. Napoleona przyozdobiona.”

W związku z tą wystawą Karol Beyer wykonał fotografię strzelby, opisaną jako „Strzelba dwururna rzeźbiona i złotem wykładana z cyframi Cesarza Napoleona 1. Dana przez tego Jenerałowi W. Hr. Krasińskiemu”. Nowych szczegółów dotyczących wyglądu strzelby dowiadujemy się w 1909 r. przy okazji pokazu zbrojowni Ordynacji Krasińskich w gmachu Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych. Opublikowany wówczas naukowy inwentarz zbrojowni opracował Franciszek Pułaski (1875-1956), w latach 1900-1903 pracownik naukowy biblioteki i archiwum, a do 1912 r. kustosz zbiorów ordynackich (kat. 421). W 1921 r. strzelbę raz jeszcze zaprezentowano, tym razem na wielkiej wystawie napoleońskiej jaka miała miejsce w gmachu Muzeum Narodowego i Muzeum Wojska w Warszawie (kat. 953).

Strzelba, tak jak i cała zbrojownia, początkowo znajdowały się w pałacu Krasińskich (dawnym Czapskich) przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie. Ciasne wnętrza okazały się jednak za małe na wciąż rozrastające się zbiory, ich ekspozycję i udostępnianie. Sytuacji tej nie zmieniła podjęta w 1851 r. przebudowa i rozbudowa wnętrz pałacu. Prace budowlane i adaptacyjne trwały do ok. 1890 r. Jednak i to nie rozwiązało problemów lokalizacyjnych. Sytuacja ta zbiegła się w czasie z bezpotomną śmiercią w 1909 r. ostatniego ordynata opinogórskiego Adama Krasińskiego. Na mocy jego testamentu pałac przy Krakowskim Przedmieściu przeszedł w ręce Raczyńskich. Jak pisze Konrad Ajewski, monografista zbiorów Ordynacji Krasińskich, „zasłużona dla Warszawy instytucja stała się » lokatorką w cudzym domu«, a nowi właściciele pałacu, Róża Dedota i jej syn Edward Raczyńscy, widocznie nie doceniali znaczenia zgromadzonych tam zbiorów dla nauki i kultury polskiej »i bez ceremonii wymówili lokal«”. W efekcie „zagrożone zostały podstawy bytu Biblioteki Ordynacji Krasińskich i należących do niej zbiorów artystycznych. W tej sytuacji, świadom dramatyzmu chwili, nowy ordynat [Edward Krasiński] postanawia rzecz wręcz bohaterską. Swój osobisty, po rodzicach odziedziczony majątek Radziejowice, sprzedaje, aby uzyskać gotówkę potrzebną dla zbudowania gmachu bibliotecznego”.


W 1912 r. rozpoczęła się budowa Biblioteki i Muzeum Ordynacji przy ul. Okólnik 9/11 w Warszawie. Z przerwami, spowodowanymi między innymi I wojną światową, budowa i wykańczanie wnętrz muzeum trwały ponad dziewiętnaście lat. Uroczystego otwarcia instytucji w obecności Prezydenta RP Ignacego Mościckiego dokonano 2 grudnia 1930 r. Jak dalej pisze Ajewski – „podczas I wojny światowej część zbrojowni została zamurowana w podziemiach gmachu Biblioteki Krasińskich. Po wydobyciu w 1918 r. zdeponowano ją w Muzeum Narodowym, gdzie w latach 1922-1928, dzięki pomocy dyrektora Bronisława Gembarzewskiego, poddano ją konserwacji i wstępnie zinwentaryzowano, po czym udostępniono jej fragment publicznie w salach Muzeum Wojska. Ostatecznie w roku następnym zbiór odebrano muzeum i przewieziono do gmachu na Okólniku, gdzie zajęto się jego docelową ekspozycją. W przededniu ostatniej wojny kolekcja Krasińskich liczyła 890 pozycji inwentarzowych”.
W 1930 r. nakładem Biblioteki Ordynacji wydano Przewodnik po Muzeum opracowany przez Marję Kociatkiewiczówną, która opisując poszczególne wnętrza nowego budynku i znajdujące się w nich eksponaty wzmiankuje, że „przy balustradzie w oddzielnej gablocie umieszczono strzelbę myśliwską gen. Winc. Krasińskiego (421), darowaną mu przez ces. Napoleona, arcydzieło kunsztu owego czasu (wykon. Lepage w Paryżu)”.

Mueum Ordynacji Krasińskich
Uroczystość otwarcia Biblioteki i Muzeum Ordynacji Krasińskich w obecności Prezydenta RP Ignacego Mościckiego, 1930 r. Obok Prezydenta, pierwszy z lewej: Edward hr. Krasiński. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Muzeum Ordynacji Krasińskich
Hall drugiego pietra Biblioteki i Muzeum Ordynacji Krasińskich, 1930 r. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Trzy lata później zbiory Muzeum stały się ofiarą zuchwałej kradzieży. Łupem złodziei padło 17 cennych obiektów, a wśród nich również strzelba Napoleona. W wyniku przeprowadzonego śledztwa, szeroko relacjonowanego przez prasę, większość przedmiotów – w tym strzelbę – udało się odzyskać. Zapewne z tego okresu i w związku z tymi wydarzeniami wykonana została ostatnia fotografia broni zachowana w Archiwum Dokumentacji Mechanicznej w Warszawie.

Strzelba Napoleona, Wincenty Krasiński, Muzeum Ordynacji Krasińskich
Fotografia strzelby ofiarowanej Wincentemu Krasińskiemu przez Napoleona, 1933 r. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

II wojna światowa położyła kres istnieniu Ordynacji, Biblioteki i Muzeum. Większość zgromadzonych w niej bezcennych dóbr kultury narodowej uległo zagładzie bądź grabieży. Nieliczne jakie przetrwały rozpierzchły się po świecie. Tragicznym akordem stało się aresztowanie Edwarda Krasińskiego. Zesłany do obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie a następnie do Dachau, zmarł 8 grudnia 1940 r. „Pierwsze grabieże zbiorów rozpoczęły się jesienią i zimą 1939/1940 i trwały niemal nieprzerwanie do jesieni 1941 r. (…) W listopadzie 1939 r. do Warszawy dotarło Komando Paulsen mające na celu penetrację polskich placówek kulturalnych i muzealnych oraz przygotowanie i wywóz do Rzeszy cenniejszych dóbr kultur. Właśnie wtedy ze zbiorów ordynackich wywieziono do Głównego Urzędu Bezpieczeństwa w Berlinie dwa miecze wikingów i dwa topory paradne” – pisze Jarosław Pych, opisując wojenne losy zbiorów Krasińskich.
Dobra Ordynacji Krasińskich na mocy rozporządzenia okupacyjnych władz niemieckich z 28 listopada 1940 r. i 30 kwietnia 1941 r. zostały skonfiskowane i przejęte przez Rzeszę Niemiecką. Część muzealiów z polecenia Pełnomocnika Specjalnego dr. Josefa Mühlmanna, w lutym 1940 r. i w listopadzie 1941 r. trafiła do Muzeum Miasta Warszawy (powstałe z połączenia Muzeum Narodowego i Muzeum Wojska). Wśród nich były również obiekty ze zbrojowni. Zachowany „Spis dzieł sztuki i przedmiotów z Muzeum Biblioteki Ordynacyi Krasińskich, zdeponowanych w Muzeum Miasta Warszawy” pod numerem porządkowym 619 działu zbrojowni, wymienia także „strzelbę myśliwską” , (MOK 421).
Los większości pozostałych w budynku na Okólniku muzealiów dopełnił się podczas powstania warszawskiego. Tysiące starodruków, zbiory specjalne, bezcenne inkunabuły, rękopisy, grafiki i inne przedmioty spłonęły w pożarze. Zbiory zdeponowane w Muzeum Narodowym zostały „częściowo rozgrabione, częściowo zniszczone. Z pozostałych rzeczy wiele zostało zabranych przez Niemców w miesiącach popowstaniowych” – relacjonuje Stanisław Lorenz. Można się domyślać, że jakieś muzealia pochodzące z Muzeum Krasińskich w zawierusze działań wojennych trafiły także w ręce prywatne. Niektóre, być może ratowane z płonącego budynku i ukryte, pojawiły się po wojnie. Inne ocalono w ramach tzw. akcji pruszkowskiej, a jeszcze inne zidentyfikowane i odnalezione w wyniku działań rewindykacyjnej powróciły do kraju zasilając zbiory kilku instytucji muzealnych. Na część ordynackiej zbrojowni wywiezionej przez Niemców, w 1945 r. natrafili żołnierze 6. Amerykańskiej dywizji pancernej nieopodal Chemnitz w Saksonii. Obecnie obiekty te znajdują się w Instytucie Polskim i Muzeum im. gen. Sikorskiego w Londynie.

Muzeum Ordynacji Krasińskich
Fragment elewacji Biblioteki i Muzeum Ordynacji Krasińskich po zniszczeniach wojennych, 1945 r. Biblioteka Narodowa, Polona.pl

Wojenne i powojenne dzieje strzelby, daru Napoleona dla Wincentego Krasińskiego, pozostają nie do końca wyjaśnioną tajemnicą. W 1953 r. strzelba została ujęta w drugim tomie katalogu Straty wojenne zbiorów polskich w dziedzinie rzemiosła artystycznego, wydanym przez Ministerstwo Kultury i Sztuki (Broń pociskowa i palna, kat. 80). W prowadzonej obecnie przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego bazie polskich strat wojennych, strzelba Wincentego Krasińskiego wraz z futerałem jest zarejestrowana pod numerem 60072. Jak się okazuje, miała ona więcej szczęścia niż pozostałe, utracone i nieodnalezione dotąd zbiory Biblioteki i Muzeum Ordynacji Krasińskich.

Le Page, strzelba Napoleona
Cleveland Museum of Art, Armor Court. Fot. Cleveland Museum of Art

W 1966 r. David Sinton Ingalls (1899-1985) – amerykański kontradmirał i weteran I wojny światowej, pierwszy as lotnictwa w historii Marynarki Wojennej USA – ofiarował „jeden z najlepiej zachowanych egzemplarzy broni strzeleckiej wyprodukowanej w epoce napoleońskiej do kolekcji Muzeum Sztuki w Cleveland” – jak napisano w informacji prasowej. Strzelbę wymieniają i reprodukują m. in. dwa przewodniki zbiorów Cleveland Museum of Art (1966 i 1978 r., nr inw. 66.433), a także opracowanie Stephena L. Fliegela Arms and Armor (kat. 229, nr inw. CMA.1966.433). Jej opis wraz ze szczegółowymi wymiarami, a także obszerna dokumentacja fotograficzna znajdują się na stronie internetowej muzeum w katalogu zbiorów cyfrowych. W nocie proweniencyjnej występuje imię Napoleona oraz Wincentego Krasińskiego (Vincent Corvin Grav von Krasine-Krasinski). Opublikowane na stronie fotografie ukazują wysokiej klasy broń myśliwską z charakterystyczną dekoracją z okresu cesarstwa. Niektóre jej elementy zdają się nawiązywać do zachowanych do dzisiaj w zagranicznych zbiorach egzemplarzy z warsztatu Boutet’a, jak chociażby do strzelby z 1801 r. ze zbiorów Metropolitan Museum of Art, będącej arcydziełem sztuki rusznikarskiej (nr inw. 36.58a–e). Pięknie poprowadzona linia, zrównoważone proporcje i elegancja formy strzelby Wincentego Krasińskiego są charakterystyczne dla wyrobów rusznikarni francuskich z tamtego okresu. Niestety, widoczny na kolbie brak dekoracji w postaci złotych plakiet z przedstawieniami Diany z psem i dzika ściganego przez psa – z lewej strony, oraz jelenia powalonego przez psa i czapli z wężem – z prawej, nie pozwalają w pełni ocenić walorów artystycznych strzelby. Wydaje się również, że obie górne szczęki kurka są wtórne. Prawdopodobnie ich zewnętrzne powierzchnie były analogicznie dekorowane złotem jak pozostałe elementy. Z trudem, ale można to dostrzec na fotografii wykonanej przez Karola Beyera. Podane wymiary broni zgadzają się z tymi jakie znamy z jej opisów archiwalnych.
Strzelba jest obecnie eksponowana na tzw. Armor Court, wyjątkowej pod względem aranżacji ekspozycji prezentującej eksponaty znakomitej kolekcji broni i uzbrojenia Cleveland Museum of Art.

Looted art
Karta inwentarzowa strzelby na stronie serwisu dzielautracone.gov.pl. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Wydział Restytucji Dóbr Kultury
Le Page, strzelba Napoleona, Wincenty Krasiński
Wystawa starożytności i przedmiotów sztuki w Warszawie 1856, fot. Karol Beyer, fragment tab. 6.
Le Page, strzelba Napoleona, looted art
Strzelba z manufaktury Le Page ofiarowana Wincentemu Krasińskiemu przez Napoleona. Cleveland Museum of Art, nr. inw. CMA.1966.433. Fot. Cleveland Museum of Art
Le Page, strzelba Napoleona, looted art
Strzelba z manufaktury Le Page ofiarowana Wincentemu Krasińskiemu przez Napoleona, fragment.
Le Page, strzelba Napoleona, looted art
Strzelba z manufaktury Le Page ofiarowana Wincentemu Krasińskiemu przez Napoleona, fragment.
Le Page, strzelba Napoleona, looted art
Strzelba z manufaktury Le Page ofiarowana Wincentemu Krasińskiemu przez Napoleona, fragment.
Le Page, strzelba Napoleona, looted art
Strzelba z manufaktury Le Page ofiarowana Wincentemu Krasińskiemu przez Napoleona, fragment.

W intencji twórców zbiorów Krasińskich oraz idei, która legła u podstaw powstania Biblioteki i Muzeum Ordynacji, instytucja ta miała za zadanie służyć społeczeństwu i polskiej kulturze. Cel ten wypełniała w nadmiarze, chodź za sprawą tragicznych wydarzeń II wojny światowej, nie dane było jej dalej trwać z pożytkiem dla nauki i przyszłych pokoleń rodaków. Jednak w powszechnej świadomości stała się synonimem patriotyzmu i poświęcenia, „zaszczytem dla rodziny i pamiątką po Krasińskich” – jak to wyraził ostatni ordynat w przemówieniu z okazji otwarcia Biblioteki i Muzeum. Ocalałe po niej zbiory wciąż pełnią swoje społeczne, naukowe i kulturalne funkcje.
Naszym obowiązkiem jest zrobić wszystko, aby także i ten, odnaleziony właśnie w Cleveland Museum of Art symboliczny świadek narodowej historii – został przywrócony dla polskiego muzealnictwa.



Bibliografia

  1. K. Ajewski, Zbiory artystyczne Biblioteki i Muzeum Ordynacji Krasińskich w Warszawie, Warszawa 2004.
  2. K. Ajewski, Warszawskie kolekcjonerstwo militariów historycznych okresu zaborów. Cz. I. Zbrojownie i zbiory, w: Muzealnictwo, 47/2006.
  3. S. L. Fliegel, Arms and Armor. The Cleveland Museum of Art, Cleveland 1998.
  4. M. Gradowski, Z. Żygulski (Jun), Słownik uzbrojenia historycznego, Warszawa 2010.
  5. Handbok The Cleveland Museum of Art/1969, Cleveland 1969.
  6. Handbok The Cleveland Museum of Art/1978, Cleveland 1978.
  7. Katalog Wystawy Napoleońskiej (doby Księstwa Warszawskiego) otwartej w gmachu Muzeum Narodowego i Muzeum Wojska w Warszawie, dn. 5 maja r. 1921, oprac. B. G. [Bronisław Gembarzewski], Warszawa 1921.
  8. Katalog Wystawy Starożytności i Przedmiotów sztuki 1856 urządzonej w pałacu JW. Hr. Augustostwa Potockich, Warszawa 1856.
  9. M. Kociatkiewiczówna, Przewodnik po Muzeum Ord. Krasińskich, Warszawa 1930.
  10. Z. Krasiński, Listy do plenipotenta i oficjalistów, Z. Sudolski (wstęp i oprac.), Warszawa 1994.
  11. Polski Słownik Biograficzny, t. XV, praca zbiorowa, Wrocław-Warszawa-Kraków 1970.
  12. F. Pułaski, Inwentarz zbrojowni Ordynacyi hr. Krasińskich, „Katalogi Biblioteki Ordynacyi
    Krasińskich”, Warszawa 1909.
  13. J. Pych, Wojenne losy Biblioteki i Muzeum Ordynacji Krasińskich, w: Cenne, Bezcenne,
    Utracone, nr 1 (42) – 2 (43)/2005.
  14. Straty wojenne zbiorów polskich w dziedzinie rzemiosła artystycznego, praca zbiorowa, t. II,
    Warszawa 1953.
  15. Z. Żygulski (Jun), Broń w dawnej Polsce na tle uzbrojenia Europy i Bliskiego Wschodu, Warszawa
    1982.
  16. https://www.clevelandart.org/art/1966.433#, [dostęp 15 października 2020].
  17. https://www.nationalaviation.org/our-enshrinees/ingalls-david/, [dostęp 15 października 2020].
  18. https://archive.org/details/cmapr1601, [dostęp 15 października 2020].
  19. http://dzielautracone.gov.pl/katalog-strat-wojennych/obiekt?obid=60072, [dostęp 15
    października 2020].

    * Prawa do utworów, znaków towarowych oraz baz danych udostępnionych w portalu ArtSherlock Magazyn są chronione prawem autorskim i przysługują Usługodawcy lub osobom trzecim. Wykorzystanie materiałów redakcyjnych portalu ArtSherlock Magazyn lub dokonywanie ich opracowań w celach komercyjnych wymaga uzyskania pisemnej zgody autora artykułu lub Fundacji Communi Hereditate. Materiały te mogą być wykorzystywane i rozpowszechniane wyłącznie z notą o prawach autorskich, wskazaniem źródła, autora informacji i umieszczeniem linka do treści oryginalnego artykułu.
Pierre-François Feuchère, Ritz, looted art
Pierre-François Feuchère, Aplika z głową Apollina wystawiona na aukcji Christie’s w 2014 r., fragment. Fot. Christie’s.

Czy zrabowane przez Niemców apliki z Łazienek Królewskich w Warszawie znajdują się w Hotelu Ritz w Paryżu?

W 2017 r. na aukcji w Christie’s w Londynie autor zidentyfikował zrabowany z Pałacu na Wyspie w Łazienkach Królewskich świecznik ścienny (zwany inaczej apliką) z głową Meduzy, który wraz ośmioma mu podobnymi zdobił przed wojną Salę Salomona.1 Powiadomione o tym Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego rozpoczęło procedurę restytucyjną, w efekcie czego aplika została wycofana z licytacji, jednak do chwili obecnej nie udało się jej odzyskać.2 Kilka lat wcześniej, w 2009 r. jedna z pięciu poszukiwanych tego wzoru aplik została rozpoznana jako polska strata wojenna na aukcji w Sotheby’s, również w Londynie, i w wyniku działań restytucyjnych MKiDN anonimowy posiadacz zwrócił ją za pośrednictwem domu aukcyjnego.3 Apliki z głową Meduzy z Sali Salomona są zarejestrowane w bazie strat wojennych MKiDN, tak jak i dziesiątki innych obiektów z łazienkowskich zbiorów, których do chwili obecnej nie udało się odzyskać.4

Looted art
Aplika z głową Meduzy wystawiona na aukcji Christie’s w 2017 r. Fot. Christie’s.

W Łazienkach Królewskich

Niestety, w bazie tej nie ma sześciu wyjątkowo cennych, złoconych w ogniu i cyzelowanych pięcioramiennych aplik z brązu w formie liry o otwartych ramionach obejmujących opromienioną głowę Apollina, które od końca XVIII w., z przerwami, dekorowały Salę Balową Pałacu na Wyspie.5 Apliki te stanowiły część wystroju sali zaprojektowanej przez architekta królewskiego Jana Chrystiana Kamsetzera i ukończonej w 1793 r. Wplecione w malarską dekorację w formie grotesek autorstwa Jana Bogumiła Plerscha – składały się na rozbudowany program ideowy, odzwierciedlony między innymi w postaci Apollina, patrona piękna, sztuki i poezji. Zmaterializowany nie tylko w formie kopii posągu Apolla Belwederskiego, ale również i w dekoracji samych aplik. Ich autorstwo przypisywano w przeszłości Pierr’owi Gouthière (1732-1814) – jednemu z czołowych rzemieślników XVIII w.6 Właściwą atrybucję znajdujemy dopiero w fundamentalnym opracowaniu dotyczącym historii brązownictwa Vergoldete Bronzen, w którym autorem aplik określony został wybitny francuski artysta-rzemieślinik Pierre-François Feuchère (1737–1823).7 Wraz z synem, Lucienem- François, prowadził on jeden z największych warsztatów produkcji luksusowych dzieł ze złoconego brązu, zaopatrując nie tylko dwór królewski Ludwika XVI, ale również siedziby francuskiej i europejskiej arystokracji. To, w jakich okolicznościach omawiane apliki zostały zamówione i trafiły do letniej rezydencji Stanisława Augusta, będzie wymagało dodatkowych, szczegółowych badań źródeł archiwalnych.

Pierre-François Feuchère
Pierre-François Feuchère, Aplika z głową Apollina z kolekcji Rotschildów. Fot. za H. Ottomeyer, P. Pröschel.

Po śmierci króla Stanisława Augusta w 1798 r., Łazienki odziedziczył książę Józef Poniatowski, a po nim Maria Teresa Tyszkiewiczowa, która w 1817 r. sprzedała je wraz z większością wyposażenia cesarzowi Rosji Aleksandrowi I. Prawie przez sto lat Łazienki były własnością Romanowów. Przez cały ten okres apliki z głową Apollina wisiały w pałacu łazienkowskim, co odnotowują ówczesne rękopiśmienne inwentarze 8 i katalogi: 9 „ośm kandelabrów ściennych brązowych w ogniu wyzłacanych, każdy o pięciu takichże lichtarzykach, ozdobione bronzowemi liściami i gronami, z kokardami i główkami Apollina” – zanotowano w inwentarzu przy numerach porządkowych od 348 do 355.10
Za panowania Mikołaja I znajdujące się w pałacu brązy, w tym apliki, otrzymały charakterystyczne oznaczenia, które później okazały się kluczowe dla ich identyfikacji: wybito na nich litery M pod koroną (od pierwszej litery imienia Mikołaja) oraz Ł (Łazienki) wraz z numerem inwentarzowym.11
Po wybuchu I wojny światowej, od października 1914 r. do lipca 1915 r. Rosjanie opuszczając Warszawę wywieźli do Moskwy prawie cały majątek ruchomy znajdujący się w Łazienkach. „Wywieziono wówczas 800 skrzyń zapełnionych najcenniejszymi dziełami sztuki, które przechowywano w zbrojowni na Kremlu i w szopach Nieskucznogo Sada”.12 Po zakończeniu wojny, na mocy podpisanego w Rydze w 1921 r. traktatu pokojowego, w ramach restytucji większość wyposażenia Łazienek powróciła na swoje miejsce.

Obecność aplik w Pałacu na Wyspie w okresie międzywojennym, potwierdza (oprócz inwentarzy) zachowana dokumentacja fotograficzna, a nade wszystko wydane w 1929 r. opracowanie Stanisława Iskierskiego, Bronzy Zamku Królewskiego i Pałacu Łazienkowskiego w Warszawie.13 Prawdziwego spustoszenia w zbiorach Łazienek dokonała dopiero II wojna światowa. Pałac na Wyspie spalono, a jego całe wyposażenie zostało rozgrabione przez okupantów, w tym również omawiane apliki.

Pierre-François Feuchère, looted art
Aplika z głową Apollina na ścianie Pałacu na Wyspie, 1929 r. Fot. za S. Iskierski.
Łazienki Królewskie w Warszawie
Henryk Poddębski, Sala Balowa w Pałacu na Wyspie. Stan przez 1939 r. Na ścianach widoczne apliki z głową Apollina. Fot. Biblioteka Cyfrowa Politechniki Warszawskiej.
Pierre-François Feuchère
Aplika z głową Apollina eksponowana w Pałacu na Wyspie, widoczny numer inwentarzowy. Stan obecny. Fot. Autor.

W Zamku Fischhorn

Na podstawie wojennych losów odzyskanej w 2011 r. apliki z głową Meduzy można przyjąć, że grabieży aplik z głową Apollina dokonano w tym samym czasie, czyli pod koniec 1944 r., i że zostały one wywiezione do Zamku Fischhorn w Austrii. Zamek był wówczas rezydencją wysokiego oficera SS Hermanna Fegeleina, męża siostry Ewy Braun i bliskiego współpracownika Heinricha Himmlera. Albert Speer, główny architekt Führera, określił Fegeleina mianem „jednego z najbardziej obrzydliwych ludzi w kręgu Hitlera”. Łazienkowskie apliki znalazły się wśród tysięcy dzieł sztuki, obrazów, mebli, książek, rycin i dokumentów archiwalnych zrabowanych głównie z warszawskich muzeów, jakie po zakończeniu działań wojennych odnalazł w Zamku Fischhorn porucznik Bohdan T. Urbanowicz, kierujący z ramienia Ministerstwa Kultury akcją rewindykacyjną polskich zbiorów. Zamek był już wtedy zajęty przez stacjonujących tam oficerów amerykańskiej 42 Rainbow Division, którą dowodził generał Harry J. Collins.
Spisana przez Urbanowicza relacja w słynnym i przytaczanym wielokrotnie w literaturze Dzienniku Fischhornu – stanowi wstrząsające źródło ukazujące skalę grabieży dóbr kultury jakiej dokonali okupanci na terytorium Polski.14

Polskie straty wojenne
Zamek Fischhorn niedaleko Salzburga. Fot. Wikipedia.

W protokołach oraz sporządzonej przez Urbanowicza dokumentacji z działań rewindykacyjnych w Fischhornie znajdujemy informację o „5 świecznikach przyściennych, dużych, łazienkowskich, z sygnaturami”, na które natrafił zespół pracowników polskiej misji podczas „oczyszczania baraku blisko zamku” w dniu 5 listopada 1945 r.15 Świeczniki te (3 z głową Meduzy – z Sali Salomona oraz 2 z głową Apollina – z Sali Balowej) powróciły do Polski wraz z transportem rewindykacyjnym z Salzburga. Potwierdzają to zachowane w zbiorach Archiwum Muzeum Narodowego w Warszawie protokoły.16 Reszta aplik, niestety zaginęła.
Być może zostały rozkradzione przed końcem wojny przez esesmanów, którzy w maju otworzyli magazyny rabując ich zawartość. Wiadomo też, że w plądrowaniu zbiorów Fischhornu udział brała również okoliczna ludność.17 Bardziej prawdopodobne jednak wydaje się, że ciężkie skrzynie z pozostałymi aplikami trafiły na zachód zupełnie inną drogą. Urbanowicz przytacza w Dzienniku informację, że „przebywający tu [w Fischhornie, przyp. aut.] w czerwcu 1945 r. pułkownik amerykański do spółki z pewną damą polskiego pochodzenia wysłali parę skrzyń cennych przedmiotów do Paryża”.18 Trop ten jest bardzo prawdopodobny, a udział żołnierzy amerykańskich w plądrowaniu dzieł sztuki pochodzących z niemieckich grabieży, znajdujących się w wielu składnicach w Europie – jest powszechnie znany. Jak się okazuje, w procederze tym, w odniesieniu do zbiorów zgromadzonych w składnicy w Salzburgu, a więc tam, gdzie trafiały również transporty rewindykacyjne polskich dóbr kultury z Zamku Fischhorn – udział brał także wspomniany już generał Harry J. Collins.19

Po wojnie na rynku sztuki

Przypadek wystawionej w 2009 r. i odzyskanej w 2011 r. apliki z głową Meduzy powinien wzmóc czujność i szczególną uwagę w odniesieniu do londyńskiego rynku sztuki i ofert dwóch wielkich domów aukcyjnych. Niestety tak się nie stało. Co gorsze, przeoczone zostały nie tylko oczywiste wskazówki, które mogły zapobiec sprzedaży kolejnych zrabowanych aplik z królewskiej kolekcji Stanisława Augusta, ale podczas weryfikacji źródeł na potrzeby wniosku restytucyjnego nikomu nie przyszło także na myśl, że nie tylko apliki z Sali Salomona są stratami wojennymi Łazienek, ale również 6 aplik z głową Apollina, których kopie wisiały przecież w sali obok i które w kontekście strat wymienia literatura poświęcona historii królewskiej rezydencji. Dlaczego tak się stało, tego doprawdy nie wiadomo. Faktem jest, że aplik z głową Apollina nie ma w rejestrze polskich strat wojennych prowadzonym przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Jak się okazało, wiedza o nich znajdowała się dosłownie na wyciągnięcie ręki, a kluczem do niej były noty proweniencyjne aplik z głową Meduzy zamieszczone w katalogach obu opisanych wyżej aukcji. Specjaliści domów aukcyjnych, na podstawie wybitych na aplikach znaków własnościowych: litery M pod koroną oraz litery Ł wraz z numerem inwentarzowym – wywiedli ich pochodzenie od Maximiliana Beauharnais, 3 Księcia Leuchtenberg, który po ślubie w 1839 r. z Wielką Księżną Rosji, Marią, córką cara Mikołaja I, uzyskał prawo do posługiwania się królewską koroną umieszczoną nad swoim inicjałem. Taka rosyjska proweniencja w przypadku dzieł sztuki oferowanych na rynku aukcyjnym jest nie bez znaczenia i ma swoją nie tylko tytularną i dokumentacyjną, ale również marketingową, a co za tym idzie także i finansową wartość. Wielkie domy aukcyjne nie organizują aukcji poświęconych tematycznie sztuce polskiej, czeskiej a nawet niemieckiej – a rosyjskiej owszem.
Wracając jednak do aplik z głową Apollina. Nazwisko księcia Leuchtenberg, w przypadku łazienkowskich aplik okazało się kluczowe. W 2002 r. para warszawskich aplik wypłynęła na aukcji Sotheby’s w Londynie.20 Zostały sprzedane za 85 500 funtów (w przeliczeniu na pln po ówczesnym kursie to ok. 530 000 zł). I to chyba od tego momentu zaczęła się replikowana w przyszłości ich aukcyjna i rynkowa proweniencja. Trzeba było dwunastu lat, aby szansa na ich odzyskanie pojawiła się ponownie. W 2014 r. parę łazienkowskich aplik z głową Apollina, z wybitymi charakterystycznymi stemplami: literą M pod koroną oraz Ł i numerami 351 i 353 – wystawiono na aukcji w Christie’s w Londynie.21 Tym razem już z atrybucją Pierre-François Feuchère, co przełożyło się oczywiście na osiągniętą cenę sprzedaży, która wyniosła 182 500 funtów (w przeliczeniu to ok. 947 000 zł), przy estymacji 150 000 – 250 000 funtów (!). I również tym razem oferta sprzedaży zrabowanych z Łazienek aplik nie została zauważona. Co zresztą jest najzupełniej zrozumiałe. W końcu jak można szukać czegoś co formalnie nie istnieje?
Wydawałoby się, że na kolejny ślad aplik łazienkowskich trzeba będzie czekać kolejnych kilkanaście lat…

Hotel Ritz

Ale oto w 2016 r. legendarny Hotel Ritz w Paryżu mieszczący się przy Place Vendôme, własność egipskiego biznesmena i miliardera Mohameda Al-Fayeda – otworzył ponownie swoje podwoje po trwającym cztery lata remoncie. Hotel założył w 1898 r. szwajcarski hotelarz César Ritz, we współpracy z szefem kuchni Augustem Escoffier. Wkrótce stał się on najnowocześniejszym i najbardziej luksusowym hotelem na świecie. W swojej historii gościł słynne osobistości, artystów, polityków i przedstawicieli arystokracji. Bywali w nim lub zamieszkiwali na stałe m.in. Marcel Proust, Coco Chanel, Winston Churchill czy Ernest Hemingway. „Kiedy jesteś w Paryżu, jedyny powód, dla którego nie miałbyś stanąć w Ritzu, jest taki, że cię na niego nie stać” – powiedział kiedyś Hemingway.22 Podczas II wojny światowej, po zajęciu Paryża przez wojska niemieckie, na mocy wydanych rozkazów Ritz otrzymał status „jedynego tego typu luksusowego hotelu w okupowanym Paryżu”, „zajmując wyjątkową i najwyższą pozycję wśród zarekwirowanych hoteli”.23 Niedługo potem, do apartamentu królewskiego wprowadził się marszałek Rzeszy Hermann Göring, dla którego hotel stał się swoistym centrum dowodzenia, umożliwiającym mu penetrowanie i grabież francuskich zbiorów sztuki.

Przeprowadzony przez Al-Fayeda remont pochłonął astronomiczną sumę 450 mln dolarów. Na niewielką część tej kwoty złożyło się również zamówienie, dotyczące zakupu dzieł sztuki do wyposażenia hotelu, jakie otrzymał Joseph Friedman – właściciel i założyciel Joseph Friedman Ltd, mieszczącej się w Londynie firmy zajmującej się doradztwem przy sprzedaży i nabywaniu dzieł sztuki i innych dóbr kultury. Wcześniej jako „Senior Director pracował w Sotheby’s, był również kuratorem rezydencji księcia i księżnej Windsor w Paryżu oraz doradcą w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, National Trust i J. Rothschild Group of Companies”.24 Dzięki ponad dwudziestoletniemu doświadczeniu na rynku sztuki i szerokim kontaktom zyskał międzynarodową klientelę, do której oprócz rodziny Al-Fayeda zaliczani są m.in. Lord Rothschild, Kay Saatchi oraz CEO firmy Burberry, Christopher Bailey.25

Pierre-François Feuchère
Hotel Ritz w Paryżu przy Place Vendôme. Fot. Wikipedia.

Fotografie niektórych, najważniejszych dzieł z obszernej kolekcji przeznaczonej „do głównych pomieszczeń ogólnodostępnych i luksusowych apartamentów” hotelu Ritz, zgromadzonych przez Friedman Ltd we Francji, Wielkiej Brytanii i USA – są eksponowane na stronie internetowej firmy.26 Wśród nich znajdują się również apliki z głową Apollina z Łazienek Królewskich w Warszawie, opisane jako „para pięcioramiennych, złoconych kinkietów ściennych z epoki Ludwika XVI, przypisanych Pierre-François Feuchère, z ok. 1785 r., poprzednio w kolekcji potomków cesarza Pawła I z Rosji i wicekróla Włoch Eugène de Beauharnais, adoptowanego syna cesarza Napoleona”.27 Na jednej z fotografii widoczna jest charakterystyczna łazienkowska punca wybita na prawym ramieniu liry, tuż pod jej załamaniem, na wysokości centralnej rozety. Jest to ta sama para aplik jaka został sprzedana na aukcji w Christie’s w 2014 r., a którą prawdopodobnie zakupił Friedman dla hotelu Ritz.

Pierre-François Feuchère, looted art
Pierre-François Feuchère, Para łazienkowskich aplik z głową Apollina wystawionych na aukcji Christie’s w 2014 r. Fot. Christie’s
Looted art
Numer inwentarzowy Łazienek Królewskich na aplice z głową Apollina wystawionej na aukcji w 2014 r. Fot. Christie’s

Historia niedokończona


Jakie będą dalsze losy aplik łazienkowskich? Tego doprawdy nie wiem. Wydaje się, że waga przedstawionych informacji jest na tyle przekonywująca i są one zbieżne w odniesieniu do materiałów źródłowych (potwierdzających przynależność aplik do zbiorów Łazienek Królewskich), z treścią złożonych wniosków restytucyjnych dotyczących aplik z głową Meduzy. W związku z tym istnieją wszelkie podstawy do podjęcia działań restytucyjnych. Jak szybko to się stanie, to zależy już od ministra kultury i dziedzictwa narodowego, który „zgodnie z Ustawą z dnia 25 maja 2017 r. o restytucji narodowych dóbr kultury prowadzi wszelkie działania związane z restytucją dóbr kultury po ich ewentualnym odnalezieniu”.
Ostatnio powtarzane jest stwierdzenie, że odnalezienie poszukiwanego dzieła sztuki jest dopiero początkiem procesu restytucji. To fakt. Tyle tylko, że bez odnalezienia dzieła sztuki nie ma procesu restytucji. A w tym konkretnym przypadku, nie ma również świadomości tego, że mamy do czynienia z obiektem utraconym. Dlatego uważam, że zidentyfikowanie i odnalezienie potencjalnej straty wojennej jest elementem najważniejszym. A kluczem do tego są metodyczne badania proweniencyjne. Odnosi się to zarówno do państwowych organów odpowiedzialnych za to ustawowo, jak i do instytucji w których zbiorach utracone dobra kiedyś się znajdowały. Kwestia ta powinna zostać precyzyjnie uregulowana w Ustawie o muzeach, określając zakres kompetencji i nakładając na instytucje muzealne realizowanie takiego obowiązku. Istnieje bowiem w tym zakresie ewidentna luka prawna. Nie stać na to kraju, który poniósł tak znaczące straty w zasobach dóbr kultury spowodowane II wojną światową.


W 2015 r., w miejscowości Zell am See, 10 minut drogi od Zamku Fischhorn, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego we współpracy z Ambasadą RP w Wiedniu oraz Archiwum Landowym w Salzburgu – zorganizowało plenerową wystawę oraz pokaz animowanego filmu poświęconego postaci Bohdana Urbanowicza i losom dzieł sztuki zrabowanych z polskich zbiorów, jakie znalazły się w zamku. Wystawa nosiła znamienny tytuł „Polskie skarby kultury na Zamku Fischhorn – historia niedokończona”…28


Niniejszy artykuł to jej kolejny rozdział.

Przypisy

  1. Christie’s, The Collector. European Furniture, Works of Art & Ceramics, Londyn, 15 listopada 2017, lot. 241. Wybity nr inwentarzowy Łazienek: M pod kroną oraz Ł 191. Estymacja 15 000 – 25 000 GBP. Aplika uszkodzona, brak dolnej części. Profitki, tak jak i w przypadku odzyskanej w 2011 r. apliki, pochodzą z apliki z głową Apollina z Sali Balowej.
  2. Korespondencja z Wydziałem Strat Wojennych MKiDN, w archiwum autora.
  3. M. Romanowska-Zadrożna, Aplika z głową Meduzy znów w Łazienkach Królewskich w
    Warszawie
    , w: Cenne, Bezcenne, Utracone, Nr 4 (69), 2011, str. 6-8, il.
  4. Serwis internetowy MKiDN poświęcony polskim stratom wojennym dostępny pod adresem: dzielautracone.gov.pl
  5. M. Kwiatkowski, Wielka Księga Łazienek, Warszawa 2000, s. 109-110.
  6. M. Kwiatkowski, Stanisław August Król – Architekt, Wrocław 1983, s. 201.
  7. H. Ottomeyer, P.Pröschel, Vergoldete Bronzen, Monachium 1986, t. I, il. 4.16.16, s. 292. W publikacji tej zreprodukowana została aplika pochodząca z kolekcji Rothschilda w Wiedniu. Oprócz niej autorzy wymieniają egzemplarze warszawskie, z adnotacją o aukcji AK Sotheby’s Monaco w 1980 r., parę w kolekcji księcia Bedford (Woburn Abbey, wiszą w tzw. Blue Drawing Room) oraz parę w Fine Arts Museum w San Francisco.
  8. M.Choynowski, K.Kossarzecki, A.Majewski, K.Mikucka-Stasiak, M.Przygoda, T.Szwaciński, Straty wojenne Łazienek Królewskich. Projekt badawczy: https://www.lazienki- krolewskie.pl/pl/nasze-projekty/straty-wojenne-lazienek-krolewskich-projekt-badawczy [dostęp 16 lutego 2020]. Tamże zestawienie dostępnych źródeł archiwalnych w kontekście strat wojennych.
  9. D. W. Grigorowicz, Warszawa. Dworiec w Łazienkach. Bielwiedier. Zamok. Opis priedmietam imiejuszczim prieimuszczestwienno chudożestwiennoje znaczenije, S. Pietierburg 1886, s.11, nr kat. 19-26.
  10. Inwentarz Kosztowności, Mebli i innych Ruchomości znajdujących się w Cesarskim Pałacu Łazienki. Spisany w latach 1839 i 1842, AGAD, Zesp. 214, sygn. 2988.
  11. M. Romanowska-Zadrożna, Aplika …, s. 7.
    12. M. Choynowski, K. Kossarzecki, A. Majewski, K. Mikucka-Stasiak, M. Przygoda, T. Szwaciński,
  12. M. Choynowski, K. Kossarzecki, A. Majewski, K. Mikucka-Stasiak, M. Przygoda, T. Szwaciński, Straty …
  13. S. Iskierski, Bronzy Zamku Królewskiego i Pałacu Łazienkowskiego w Warszawie, Warszawa 1929, s. 14, poz. 5 i s. 28, poz. 5, il. 5.
  14. B.T. Urbanowicz, Dziennik Fischhornu, w: Walka o dobra kultury. Warszawa 1939–1945, red. S. Lorentz, t. 2, Warszawa 1970, s. 334–84. W efekcie działalności rewindykacyjnej Urbanowicza w Fischhornie, „24 kwietnia 1946 r., w składającym się z 12 wagonów transporcie, w 351 skrzyniach, do Polski powróciło 17 tys. tomów książek, 1200 tomów akt, 154 zabytkowe meble z Łazienek, Belwederu i Zamku Królewskiego w Warszawie oraz fortepian Fryderyka Chopina z Muzeum Narodowego w Warszawie. Zwrócono także 408 obrazów, 68 tkanin, 43 rzeźby, 250 eksponatów: kielichy i puchary złote, relikwiarze, emalie z Limoges, posążki egipskie, chińskie i hinduskie, eksponaty archeologiczne, 250 sztuk porcelany i 97 sztuk broni”. Za: D. Matelski, Grabież i restytucja polskich dóbr kultury od czasów nowożytnych do współczesnych, t. 1, Kraków 2006, s. 443.
  15. Spis przedmiotów z bronzu i fragmentów mebli uprzątniętych z baraku nr. 3 i w obozie D.P. 2- XI-1945, NARA, M1926, Record Group: 260, File Number: 258, : https://www.fold3.com/image/274431995 [dostęp 23 maja 2020].
  16. M. Romanowska-Zadrożna, Aplika …, s. 8.
  17. B. T. Urbanowicz, Dziennik …, s. 344.
  18. Tamże,s. 343.
  19. Kenneth D. Alford, Allied Looting in World War II: Thefts of Art, Manuscripts, Stamps and Jewelry in Europe, 2011, s. 235-38.
  20. Sotheby’s, Important Continental Furniture and Tapestries, Londyn, 11 grudnia 2002, lot. 101., Estymacja 20 000 – 30 000 GBP.
  21. Christie’s, The Exceptional Sale 2014, Londyn, 10 lipca 2014, lot. 39. Wybity nr inwentarzowy Łazienek: M pod kroną oraz Ł z numerami 351 i 353.
  22. Tilar J. Mazzeo, Hotel Ritz. Życie, śmierć i zdrada w Paryżu, przekład Miłosz Habura, Kraków 2015, s. 28.
  23. Tamże, s. 37.
  24. https://www.josephfriedmanltd.com, [dostęp 24 maja 2020].
  25. https://500.spearswms.com/2017/joseph-friedman, [dostęp 24 maja 2020].
  26. https://www.josephfriedmanltd.com/projects/hôtel-ritz-paris, [dostęp 24 maja 2020].
  27. https://www.josephfriedmanltd.com/projects/hôtel-ritz-paris/louis-xvi-ormolu-wall-lights- attributed-to-pierre-françois-feuchère, [dostęp 24 maja 2020].
  28. Polskie skarby kultury na Zamku Fischhorn – historia niedokończona: http://dzielautracone.gov.pl/aktualnosci/112-polskie-skarby-na-zamku-fischhorn-historia- niedokonczona, [dostęp 24 maja 2020].
Porttret młodzieńca, kopis według Rafaela, Bergamo
Kopia „Portretu młodzieńca” Rafaela eksponowana na wystawie w MNW. Accademia Carrara, Bergamo. Fot. Autor.

W poszukiwaniu zaginionego arcydzieła Rafaela – na marginesie wystawy w Muzeum Narodowym w Warszawie

Prezentowana na ekspozycji (i określana w anonsach wystawy jako znakomita), XVI – wieczna kopia zaginionego podczas II wojny światowej „Portretu młodzieńca” Rafaela, pochodząca ze zbiorów Accademia Carrara w Bergamo, niestety, ale rozczarowuje. Co nie jest bynajmniej zaskoczeniem, bowiem dostępne w internecie dobrej jakości zdjęcia tego obrazu były tego wrażenia zapowiedzią. Oprócz kopii z Bergamo, zaprezentowano dzieła Pinturicchia, Perugina, Francesco Franci, Penniego oraz kilku naśladowców Rafaela.
W sali poświęconej bezpośrednio „Portretowi młodzieńca” możemy zobaczyć „Portret młodego mężczyzny” Jana Lievensa, a także kilka graficznych recepcji zaginionego dzieła Rafaela. Kilka, z około kilkunastu jakie zna ikonografia. Zwiedzający niestety nie dowiedzą się, że rysunek na podstawie portretu Rafaela wykonał w 1623 r. Anton van Dyck, i że oprócz kopii z Bergamo (rzeczywiście najlepszej i najwcześniejszej), znane są obecnie co najmniej trzy inne jego kopie. Nie zobaczą również, znajdującego się w prywatnej kolekcji w Polsce rysunku, wykonanego prawdopodobnie z oryginału portretu podczas wojny. Na wystawie zaprezentowano także kolorową reprodukcję zaginionego obrazu Rafaela, pochodzącą z przedwojennego pisma „Arkady”, opatrując ją błędnym komentarzem, że „jest to jedyna barwna reprodukcja „Portretu młodzieńca”. Tymczasem oprócz tej, wiadomo o jeszcze trzech innych…

Anton van Dyck, Londyn, British Museum
Anton van Dyck, rysunek wg „Portretu młodzieńca” Rafaela, 1623 r. Londyn, British Museum (repr. za www.3pp.website, Hasan Niyazi, The Czartoryski Raphael)

Szkoda, że nie postarano się o bardziej kreatywne podejście do niezwykle interesującego pretekstu wystawy jakim jest utracony „Portret Młodzieńca” ze zbiorów Czartoryskich w Krakowie – najcenniejsza polska strata wojenna. Przedstawienie w szerszym kontekście w koncepcji wystawy, dzieła, którego nie ma, a którego oddziaływanie społeczne jest ogromne – mogłoby stać się fascynującą podróżą z pogranicza historii sztuki i socjologii kultury.
„Portret młodzieńca” wymieniany jest na każdej liście najcenniejszych dzieł sztuki światowego dziedzictwa utraconych w wyniku II wojny światowej. Wizerunek obrazu stał się częścią masowej kultury. Chociaż zaginiony, jest obecny w opracowaniach naukowych, literaturze popularnej, w filmach, w dziesiątkach artykułów. Jego losy fascynują i wciąż pobudzają wyobraźnię. Dowodem na to ekspozycja w MNW „W poszukiwaniu zaginionego arcydzieła Rafaela”. Czy przybliżyła nas do celu jakim jest odnalezienie zaginionego oryginału? Z pewnością w jakiejś mierze przysłużyła się jego dodatkowej popularyzacji.
Jest jeszcze jeden aspekt związany z „Portretem młodzieńca” na który warto zwrócić uwagę, a który paradoksalnie umyka wśród przytaczanych faktów, relacji i domysłów. To pytanie, jak naprawdę obraz wyglądał? Wydaje się, że wszyscy znamy go doskonale. Portret spopularyzowały dobrej jakości czarnobiałe fotografie, a przede wszystkim jedna, co prawda pozostawiająca wiele do życzenia (ale za to kolorowa), opublikowana w 1938 r. reprodukcja pochodząca z czasopisma Arkady. To ona właśnie utrwaliła w powszechnej świadomości wizerunek portretu. Ale czy jest wiarygodna, tego nie wiemy. W tym kontekście, także pod tym względem dzieło Rafaela nadal pozostaje tajemnicą.

Rafael, Portret młodzieńca
Rafael, Portret młodzieńca. Fotografia archiwalna. Wikipedia.

Stefan Komornicki w wydanej w 1929 r. w cyklu „Muzea Polskie” publikacji poświęconej Muzeum Czartoryskich tak opisał portret Rafaela: „Długie kasztanowate włosy przykrywa czarny beret, zsunięty na lewą stronę głowy. Ubiór stanowi biała, obficie sfałdowana koszula; od lewego ramienia spada na kolana płaszcz szafirowy z brunatną podszewką, ledwie widoczny z pod sutego kołnierza i obszycia futrzanego (jasno-brunatnego, kuny). Na stole z lewej dywan wschodni o drobnym wzorze, w którym przeważają barwy pomarańczowa i ciemno-zielona. W tle gładka, szaro-żółta ściana z wycięciem, przez które widać krajobraz przedstawiający Kampanię rzymską, grobowiec Cecylii Metelli przy via Appia, z szeregiem drzew o ciężkich, kulistych koronach; w dali mury i wieże Rzymu, wreszcie góry Sabatyńskie i czysty błękit nieba.”
Jak wiadomo percepcja sztuki jest rzeczą bardzo indywidualną. Stanowi sumę zmysłowych i pozazmysłowych procesów składających się na doświadczenie estetyczne. Komornicki pozostawił nam opis, który może, ale niekoniecznie musi pokrywać się z rzeczywistością. Zatem w przypadku zaginionego portretu Rafaela, siłą rzeczy jesteśmy również zdani na wyobraźnię.

Rafael, Portret młodzieńca, Rekonstrukcja cyfrowa, Communi Hereditate
Rafael, Portret młodzieńca. Rekonstrukcja cyfrowa. Fot. Communi Hereditate.

Niejako na marginesie wystawy w Muzeum Narodowym w Warszawie, ale również w poszukiwaniu zaginionego arcydzieła Rafaela, a przede wszystkim jako etap przygotowań do naszego nowego, dużego Projektu, którego szczegóły ogłosimy w ciągu najbliższych kilku dni, i który nie odbędzie się bez Państwa wsparcia i życzliwości – podjęliśmy próbę cyfrowej rekonstrukcji utraconego „Portretu młodzieńca”. Czy trafną, to już pozostawiam Państwa ocenie.


Portret Johanna von Aachen
Portret Johanna von Aachen, 1605 r. Miedzioryt, ryt. Jan Pietersz Saenredam. Fot. Galerie Bassenge.
/

Polska strata wojenna z kolekcji Jacoba Kabruna na aukcji w Berlinie!

Kilka dni temu Galerie Bassenge z Berlina wystawiła na aukcji miedzioryt oznaczony charakterystycznymi stemplami słynnej gdańskiej kolekcji Jacoba Kabruna. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że jest to poszukiwana polska strata wojenna zarejestrowana w bazie MKiDN pod numerem 55029.

„Zapisuję przeto wszystkie moje obrazy, rysunki i ryciny i całą moją bibliotekę z wszystkimi przynależnościami (…) na założenie instytutu naukowego, którego naszemu żądnemu wiedzy miastu od dawna brakuje, oraz przeznaczam z mej spuścizny sto tysięcy guldenów w obiegowych gdańskich obligacjach miejskich na fundację na rzecz jego koniecznych wydatków”.

Tak oto, na mocy sporządzonego 8 maja 1809 r. testamentu, gdański kupiec Jacob Kabrun (1759- 1814), ofiarował rodzinnemu miastu Gdańsk kolekcję dzieł sztuki składającą się z 349 obrazów, 1950 rysunków i akwarel, około 11 tys. sztychów oraz liczący około 2 tys. tomów księgozbiór. Po raz pierwszy zbiory Kabruna zostały zaprezentowane publicznie w latach 1821 i 1822 w domu Eggera i Normana przy Długim Targu. W 1832 r. na mocy testamentu kolekcjonera Rada Starszych Gdańska powołała Instytut w jednej z kamienic niedaleko Dworu Artusa, gdzie tymczasowo umieszczono kolekcję, by w 1833 r. przenieść ją na ulicę Ogarną. W 1872 r., zbiory przeniesiono do siedziby nowo utworzonego Muzeum Miejskiego w Gdańsku (Stadtmuseum), w dawnym klasztorze pofranciszkańskim. Na Ogarnej, w latach 1833-1872 przystąpiono do opracowania wchodzących w skład zbioru rycin i rysunków. Najprawdopodobniej to właśnie wtedy ryciny zostały oznakowane w charakterystyczny sposób, który później będzie kluczowym elementem służącym do ich identyfikacji. Użyto w tym celu tzw. suchego stempla w formie okręgu o średnicy 15 mm, z dwunastoma pięcioramiennymi gwiazdkami na otoku i wiązanym monogramem KG w środku (Kabrun’sche Galerie).

Looted art
Karta inwentarzowa portretu Johanna von Aachen. Fot. dzielautracone.gov.pl

Pod koniec II wojny światowej, kolekcja Kabruna została ewakuowana na teren Niemiec, w okolice Halle i tam ukryta wraz z innymi dziełami sztuki pochodzącymi z Gdańska. Przejęta przez trofiejne brygady Armii Czerwonej jako łup wojenny trafiła do Związku Radzieckiego. „W wyniku przeprowadzonej w 1956 r. rewindykacji do zbiorów ówczesnego Muzeum Pomorskiego, kontynuującego tradycje gdańskiego Stadtmuseum, powróciło ze Związku Radzieckiego ogółem 4595 prac. Było wśród nich około 50 obrazów, 397 rysunków oraz 1543 ryciny z kolekcji Jacoba Kabruna.
Część obiektów została przywieziona z Leningradu (72 rysunki i ryciny), natomiast poważniejsza przesyłka, zawierająca między innymi 4523 rysunki i ryciny, nadeszła z Moskwy.” Jak dalej pisze Kalina Zabuska, autorka opracowania poświęconego stratom wojennym rycin z kolekcji Jacoba Kabruna, skala strat wyrządzonych kolekcji przez wojnę jest przytłaczająca. Obecnie w zbiorach Muzeum Narodowego w Gdańsku znajduje się zaledwie piąta część dawnego zbioru. Szczególnie ucierpiała część kolekcji reprezentująca autorów szkoły niderlandzkiej i niemieckiej.
Po wojnie, pochodzące z kolekcji Kabruna dzieła wypływały na rynku antykwarycznym i w kolekcjach prywatnych, także w Polsce. W ten sposób Muzeum Narodowe w Gdańsku nabyło 12 prac z historycznego zbioru gdańskiego kolekcjonera. Publikowane w prasie artykuły i apele o zwrot pozostałych utraconych obiektów nie przyniosły oczekiwanego skutku. W tym kontekście pojawienie się na aukcji w Berlinie grafiki z kolekcji Jacoba Kabruna i nadzieja na jej odzyskanie ma wymiar szczególny. Również dlatego, że rozpoznanie obiektu jako potencjalnej straty wojennej, w przypadku grafiki, a więc techniki powielanej w większej ilości odbitek, jest niezmiernie trudne. Bez cech indywidualnych takich jak stemple, pieczęcie, sygnatury czy ślady po konserwacji – praktycznie niemożliwe.

Kolekcja Jacoba Kabruna
Odcisk tzw. suchego stempla jakim znakowano prace z kolekcji

Wystawiony w Berlinie, oznaczony stemplami Kabrunowskiej kolekcji miedzioryt, o wymiarach 39,9 x 32,5 cm rytowany przez Jana Pietersza Saenredama (1565-1607), przedstawia portret Johanna (Hansa) von Aachen (1552-1615) – nadwornego malarza cesarza Rudolfa II. Autorem malarskiego pierwowzoru był Pieter Isaacsz (1568-1625), urodzony w Dani malarz pochodzenia holenderskiego, działający w służbie króla duńskiego Christiana IV. Isaacsz oprócz malarstwa parał się także handlem sztuką, działał jako agent holenderskich stanów generalnych i jednocześnie szpieg w służbie wroga Danii – Królestwa Szwecji. Jak dowodzą autorzy jego monografii, to właśnie dzięki niemu Pieter Lastman, Adriaen Nieulandt, Werner van der Valckert i inni otrzymywali zlecenia od króla Christiana. Isaacsz znał Hansa von Aachen, był towarzyszem jego podróży, stąd zapewne portret nadwornego malarza Rudolfa II. Oryginał portretu się nie zachował ale w zbiorach Kunsthalle w Hamburgu znajduje się kompozycyjne studium na papierze do omawianej grafiki, którego autorem jest Isaacsz, a które tak wiernie odtworzył w miedziorycie Saenredam.

Pieter Isaacsz, Portret Johanna von Aachen
Pieter Isaacsz, Portret Johanna von Aachen. Rysunek tuszem na papierze. Fot. Kunsthalle w Hamburgu

Znane są dwa wydania graficznego portretu Hansa von Aachen na podstawie obrazu Isaacsza: z 1601 i 1605 r. Oba pochodzą z tej samej płyty. Jedyna różnica to data sygnatury wydawniczej (cyfrę „1” przerobiono na „5”). Wystawioną na aukcji rycinę wydano w 1605 r.

Czytelników pragnę uspokoić. Informacja o wystawieniu grafiki na aukcji trafiła za moim pośrednictwem do Wydziału Restytucji Dóbr Kultury MKiDN, które podjęło działania zmierzające do jej odzyskania. Podczas pisania tego tekstu grafika zniknęła już z oferty domu aukcyjnego. Kto wie, może będzie to najszybciej odzyskane dzieło sztuki spośród wszystkich utraconych w wyniku II wojny światowej, jakie udało się do tej pory przywrócić polskim zbiorom. Czekamy na dobre wiadomości.

portret Jacoba Kabruna, looted art
Z lewej: zdjęcie archiwalne portretu Jacoba Kabruna. Z prawej: zdjęcie portretu znajdującego się w Muzeum Puszkina w Moskwie (?). Fot. Wikimedia.
Looted art
Karta inwentarzowa portretu Jacoba Kabruna. Fot. dzielautracone.gov.pl


Ale to nie wszystko!!!
Bowiem szukając jednej straty wojennej natrafiłem na następną, która w bezpośredni sposób wiąże się z osobą Jacoba Kabruna. Jak już wspomniałem, w 1956 r. w wyniku rewindykacji dzieł sztuki ze Związku Radzieckiego, do Polski z Leningradu oraz Moskwy powróciła spora część Kabrunowskiej kolekcji. Wiemy jednak, że rosyjskie muzea nadal kryją niejedną tajemnicę związaną z gdańskimi zbiorami. O niektórych dziełach wiadomo ze stuprocentową pewnością, że się tam znajdują, o innych, tak jak o portrecie Jacoba Kabruna właśnie się dowiadujemy. Bo tekst o grafice z kolekcji gdańskiego kolekcjonera nie byłby kompletny bez jego portretu. A ten jest znany. W 1913 r. w przewodniku po galerii malarstwa, po raz pierwszy opublikował go Hans Friedrich Secker, pierwszy kierownik Muzeum Miejskiego. Jego reprodukcja znalazła się również w opracowaniu Kaliny Zabuskiej, jako zaginione dzieło nieokreślonego autora, być może C. Deminianiego z ok. 1807 r. (nr 2464 w bazie strat wojennych MKiDN). Jest wielce prawdopodobne, że znajduje się on w Muzeum Sztuk Pięknych im. Puszkina w Moskwie. Po raz pierwszy publikujemy jego kolorową reprodukcję.

Niestety, o ile możemy być raczej pewni, że grafika z berlińskiej aukcji prędzej czy później powróci do polskich zbiorów, to w przypadku portretu Jacoba Kabruna pozostaje nam tylko nadzieja, że tak się stanie.



Bibliografia


1. Kalina Zabuska, Straty wojenne. Kolekcja Jacoba Kabruna. Tom I. Ryciny, historia i dokumentacja, Poznań, 2000.
2. B. Nodius, J. Roding, Pieter Isaacsz (1569-1625). Court Painter, Art Dealer and Spy, 2007.
3. Helena Kowalska, Straty wojenne Muzeum Miejskiego (Stadtmuseum) w Gdańsku. Seria Nowa, t. 1. Malarstwo, Gdańsk, 2017.
4. H.F. Secker, Die Städtische Gemäldegalerie im Franziskanerkloster (Stadtmuseum), Danzig, 1913.

Hans von Aachen, Portret Rudolfa II, looted art
Portret Rudolfa II. Hans von Aachen, pracownia. Państwowe Muzeum Ermitażu, Sankt Petersburg.

Straty wojenne Wrocławia

W 1945 r. podążające za Armią Radziecką i przesuwającym się na zachód frontem, tzw. rosyjskie trofiejne brygady, masowo rekwirowały, “zabezpieczały”, grabiły i niszczyły dobra kultury znajdujące się na Śląsku. W ten sposób z Katedry w Głogowie wywieziono obraz Lucasa Cranacha Starszego “Madonna z dzieciątkiem”, znany jako “Madonna Głogowska” (obecnie znajduje się w Muzeum Puszkina w Moskwie).

Zapewne w podobny sposób Wrocław utracił „Portret cesarza Rudolfa II” z pracowni Hansa von Aachen. Pochodzący z 1601 r. obraz, podarowany został przez samego władcę i przez lata wisiał we wrocławskim Ratuszu. Zakupiony w 1972 roku od prywatnego kolekcjonera, znajduje się dzisiaj w Ermitażu w Sankt Petersburgu… Płótna nie ma w rejestrze polskich strat wojennych.


O losach innych, wybitnych dzieł sztuki utraconych na Śląsku u schyłku II wojny światowej napiszemy niebawem.