polish wartime losses

Cornelis Pietersz. Bega, looted art
Cornelis Pietersz. Bega, Chłopskie pieszczoty. Fot. Tiroche Auction House.

Obraz Cornelisa Begi – strata wojenna z Wrocławia na aukcji w Izraelu

Obraz Cornelisa Begi (1631-1664) „Chłopskie pieszczoty” po raz kolejny pojawił się na aukcji w Izraelu. Do złudzenia przypomina on dzieło Begi, stratę wojenną z Wrocławia, zarejestrowaną w bazie polskich strat wojennych prowadzonej przez MKiDN pod numerem 11111.

We wrześniu 2015 r. obraz został wystawiony przez dom aukcyjny Ben-Ami Endres i sprzedany za kwotę 2400 dolarów (pisałem o tym w ubiegłym roku w tekście o stratach wojennych Wrocławia). Tym razem oferuje go dom aukcyjny Tiroche z estymacją 1000 –1500 USD (lot 333).

Cornelis Pietersz. Bega, looted art
Cornelis Pietersz. Bega, Chłopskie pieszczoty. Karta inwentarzowa obrazu. Fot. MKiDN, dzielautracone.gov.pl
Cornelis Pietersz Bega, Zakochana para, looted art
Cornelis Pietersz Bega, Zakochana para. Fot. Ben-Ami Endres Auctions.

Przedwojennym właścicielem obrazu było Schlesisches Museum der Bildenden Künste we Wrocławiu (Śląskie Muzeum Sztuk Pięknych). Dzieło jest wymienione i opisane w katalogu zbiorów muzeum z 1926 r. jako legat dr A. Fischera (kat. 136). W nocie znajdujemy wzmiankę o sygnaturze, o której nie wspominają jednak oba izraelskie domy aukcyjne.
Niewielkich rozmiarów, malowana na desce scena rodzajowa, chociaż typowa dla twórczości Cornelisa Begi odbiega poziomem wykonania od podobnych dzieł holenderskiego artysty. Porównanie fotografii zamieszczonej w katalogu aukcyjnym z archiwalną dokumentacją ujawnia także drobne różnice, widoczne głównie w partii okna. Wydaje się jednak, że obraz może być tym, który należał do przedwojennych zbiorów wrocławskiego muzeum, na co wskazuje charakterystyczna pionowa rysa z drobnymi odgałęzieniami umiejscowiona tuż nad cieniem mężczyzny, która znajduje swoje potwierdzenie także na archiwalnej fotografii.


Aukcja obrazu zaplanowana jest na 6 listopada.

Jan Brueghel Starszy, Wiejska ulica w Holandii, looted art
Jan Brueghel Starszy, Wiejska ulica w Holandii. Olej na blasze miedzianej, 1603 r. Fot. Muzeum Sztuk Pięknych im. Puszkina w Moskwie.

Strata wojenna na ekspozycji Muzeum im. Puszkina w Moskwie!

Trzy miesiące temu, w artykule poświęconym polskim stratom wojennym w zagranicznych muzeach, zamieściłem fotografię obrazu Madonna z papugą, zrabowanego podczas II wojny światowej z Muzeum w Łodzi, a znajdującego się obecnie w Muzeum Sztuk Pięknych im. Puszkina w Moskwie. Jak się okazuje, muzeum to skrywa także inne dzieła sztuki, oprócz tych, których zwrotu Polska już się domaga od Federacji Rosyjskiej.

Obok sali w której eksponowana jest Madonna z papugą, wśród płócien wielkich Flamandów, w towarzystwie dzieł Rubensa, Jordaensa i van Dycka, za szkłem muzealnej gabloty leży niewielkich rozmiarów obrazek namalowany na miedzianej blasze, zarejestrowany w bazie polskich strat wojennych. Jego wygląd oraz miejsce przechowywania były nieznane aż do dzisiaj. Po raz pierwszy publikujemy jego fotografię.

Wiejska ulica w Holandii Jana Brueghela Starszego w Muzeum Sztuk Pięknych im. Puszkina w Moskwie

Obraz ten to Wiejska ulica w Holandii Jana Brueghela Starszego, sygnowany i datowany: BRUEGHEL.1603. (w bazie strat nr 11129). Pochodzi z przedwojennych zbiorów wrocławskiego Schlesisches Museum der Bildenden Künste (Śląskie Muzeum Sztuk Pięknych), do którego trafił w 1880 r. jako dar anonimowego darczyńcy. Opisany i reprodukowany w przedwojennych katalogach zbiorów wrocławskiego muzeum. W niektórych dawnych opracowaniach, autorstwo Brueghela jak i autentyczność sygnatury były kwestionowane, a obraz przypisywano Peeterowi Gysels. W nowej literaturze przedmiotu poświęconej twórczości Jana Brueghela Starszego Wiejska ulica w Holandii określana jest jako dzieło pracowni.

Jan Brueghel Starszy, Wiejska ulica w Holandii, looted art
Jan Brueghel Starszy, Wiejska ulica w Holandii, fragment. Fot. Muzeum Sztuk Pięknych im Puszkina w Moskwie.

Wybuch II wojny światowej i związane z tym postępujące działania wojenne, a w szczególności nasilające się od końca 1940 r. bombardowania niemieckich miast przeprowadzane przez lotnictwo aliantów, stworzyły realne zagrożenie dla wielu kolekcji muzealnych oraz innych zbiorów publicznych i prywatnych. Skłoniło to władze niemieckie do przeprowadzenia akcji zabezpieczania i ewakuacji najcenniejszych zbiorów na prowincję, do wytypowanych wcześniej składnic muzealnych. Na terenie Dolnego Śląska całą akcją kierował prof. Günther Grundmann, główny konserwator zabytków prowincji dolnośląskiej.
Obraz Breughela widnieje na liście transportowej dzieł sztuki ze Śląskiego Muzeum Sztuk Pięknych, które w dniu 20 maja 1942 r. miały trafić do mieszczącej się w zabudowaniach dawnego klasztoru cystersów składnicy w Henrykowie (Heinrichau). Podobne składnice powstały w kilkudziesięciu innych miejscowościach na terenie Dolnego Śląska. Położony na uboczu, niespełna 60 kilometrów od Wrocławia klasztor, stanowił idealne miejsce do składowania zbiorów pochodzących z wrocławskich muzeów i instytucji, dając nadzieję, że zmagazynowane w nim muzealia będą bezpieczne od działań wojennych.

Tak było do 1945 r., gdy „w ramach ofensywy 1 Frontu Ukraińskiego, na tereny Dolnego Śląska wkroczyły wojska radzieckie, a wraz z nimi specjalne oddziały, tzw. trofiejne brygady, składające się min. z historyków sztuki i muzealników, których zadaniem było poszukiwanie, przejmowanie i wywóz do ZSRR wszelkich dóbr kultury, które uznano za wartościowe. Wkrótce pod kontrolą Rosjan znalazły się wszystkie składnice muzealne znajdujące się na Dolnym Śląsku, także ta w Henrykowie. Pomimo formalnego przejęcia ziem zachodnich przez Polskę Rosjanie stacjonowali w Henrykowie do lutego 1946 r. kiedy to komenda radziecka zezwoliła delegatom polskiego Ministerstwa Kultury i Sztuki na przejęcie pozostałych w składnicy muzealiów. Jednak do tego czasu Rosjanie zdążyli już najcenniejszą część zabytków wywieźć do ZSRR”.

Looted art
Karta inwentarzowa obrazu. Fot. MKiDN, dzielautracone.gov.pl

W tym miejscu po raz kolejny należy podkreślić, że w przypadku dóbr kultury wywiezionych z Ziem Zachodnich (gdy ziemie te znalazły się w granicach Rzeczypospolitej Polskiej), które to dobra „należały przed wojną do państwa i samorządów oraz innych instytucji o charakterze pu​blicznym, a także osób prywatnych, które pozostawiły je wyjeżdżając do Niemiec” – Polska posiada określony postanowieniami prawa międzynarodowego tytuł prawny. W myśl tego może domagać się ich zwrotu. Na tej podstawie w ostatnich latach odzyskano min. obraz Jacoba Jordaensa Św. Iwo wspomaga biednych, Oswalda Achenbacha Via Cassia koło Rzymu, miniaturowy Portret damy Aimée Zoe Lizinki de Mirbel oraz obraz Roberta Śliwińskiego Ulica wraz z ruiną zamku. Wszystkie te dzieła przed wojną należały do zbiorów Śląskiego Muzeum Sztuk Pięknych we Wrocławiu.

Obraz Brueghela, z racji niewielkich rozmiarów łatwy do ukrycia, został najprawdopodobniej skradziony przez któregoś z żołnierzy radzieckich i jako „prywatny” łup wojenny znalazł się w ZSRR. W 1969 r. drogą zakupu od W. A. Aljeksjewa z Moskwy, trafił do zbioru Muzeum Sztuk Pięknych im. Puszkina (nr inw. Ж-4071). Jak się wydaje, jego wrocławska proweniencja oraz to, że jest ujęty w bazie polskich strat wojennych, może być zaskoczeniem dla rosyjskiego muzeum. I to chyba wszystko, czego możemy się w tym przypadku spodziewać, bowiem status złożonych w ostatnich latach przez Polskę wobec Federacji Rosyjskiej wniosków restytucyjnych nadal pozostaje ten sam i żadnego z dzieł sztuki, których są przedmiotem, nie udało się dotychczas odzyskać.
Wciąż czekamy na powrót Madonny z Dzieciątkiem zw. Głogowską Lucasa Cranacha Starszego, Madonny z Dzieciątkiem i liliami Liberale Bonfantiego, Portretu Johanna Schwarzwaldta Hansa Holbeina, Podwórza z drobiem Daniela Schultza, Dyptyku Winterfeldów czy Madonny z papugą – wymieniając tylko niektóre dzieła o których wiemy, że znajdują się w Muzeum im. Puszkina. Do tej listy dołącza właśnie Wiejska ulica w Holandii Jana Brueghela Starszego.

Michael Willmann, Znalezienie Mojżesza, looted art
Michael Willmann, Znalezienie Mojżesza, olej, płótno, 87 x 106 cm. Strata wojenna.

Straty wojenne – utracone dzieła Michaela Willmanna

Wielkimi krokami zbliża się przygotowywana przez Muzeum Narodowe we Wrocławiu wielka wystawa monograficzna „Willmann. Opus magnum”, poświęcona twórczości Michaela Willmanna – jednego z najwybitniejszych artystów doby baroku w Europie Środkowej. Dzieła zostaną zaprezentowane w nowoczesnej przestrzeni wystawienniczej Pawilonu Czterech Kopuł Muzeum Sztuki Współczesnej. Planowana wystawa ma szansę stać się jednym z najważniejszych, o ile nie najważniejszym wydarzeniem muzealnym 2019 roku w Polsce. Specjalnie na tę ekspozycję wypożyczone zostaną obrazy z licznych świątyń oraz z kolekcji polskich i zagranicznych.

Przy tej okazji wypada wspomnieć, że z bogatej spuścizny śląskiego mistrza kilkanaście obrazów wciąż widnieje na liście polskich strat wojennych. Losy kilku z nich są znane, wiadomo nawet gdzie się znajdują. Tak jest w przypadku dwóch obrazów przechowywanych obecnie w Niemczech, należących do cyklu jedenastu pejzaży z biblijnym sztafażem z opactwa Cystersów w Lubiążu. Cykl ten – jak pisze Andrzej Kozieł, monografista twórczości artysty – „był największym malarskim dziełem Michaela Willmanna jako pejzażysty”. Obrazy te najprawdopodobniej powstały w latach 1692-1696 na zamówienie opata Balthasara Nitsche z przeznaczeniem do letniego refektarza w jego lubiąskim pałacu. Do chwili obecnej sądzono, że do naszych czasów zachowały się tylko trzy płótna z tego cyklu: „Krajobraz ze snem Jakuba” (w bazie polskich strat wojennych nr karty 11788), obecnie znajduje się w Augsburgu, w Städtische Kunstsammlungen (depozyt Gemäldegalerie Berlin, Staatlichen Museen zu Berlin – Preußischer Kulturbesitz);
„Krajobraz z Tobiaszem i aniołem” (w bazie polskich strat wojennych nr karty 11752), aktualnie przechowywany jest w zbiorach Gemäldegalerie w Berlinie; „Krajobraz z prorokiem Elizeuszem” (Muzeum Narodowe we Wrocławiu, depozyt Zamku Królewskiego w Warszawie).

Michael Willmann, Krajobraz ze snem Jakuba, looted art
Michael Willmann, „Krajobraz ze snem Jakuba”, olej, płótno, 87 x 106 cm. Strata wojenna.
Michael Willmann, Krajobraz z Tobiaszem i aniołem, looted art
Michael Willmann, Krajobraz z Tobiaszem i aniołem, olej, płótno, 89 x 108 cm. Strata wojenna.
Michael Willmann, Powitanie św. Bernarda przed Wielką Kartuzją, looted art
Michael Willmann, „Powitanie św. Bernarda przed Wielką Kartuzją”, 1667 r., olej, płótno, 114,7 x 173 cm. Strata wojenna.

Jak udało mi się ustalić przetrwał jeszcze jeden obraz z omawianego cyklu, który także jest zarejestrowany w bazie strat wojennych. Do chwili obecnej znany był wyłącznie za pośrednictwem czarnobiałej fotografii pochodzącej z opublikowanej w 1934 r. monografii twórczości Willmanna autorstwa Ernsta Klossa. Dziełem tym jest „Znalezienie Mojżesza” (w bazie polskich strat wojennych nr karty 11755). Obraz w latach 90. pojawił się na rynku antykwarycznym we Włoszech. Po raz pierwszy publikuję jego kolorową fotografię.

Wśród pierwotnie eksponowanych w refektarzu Pałacu Opata obrazów, obok cyklu 11 pejzaży z biblijnym sztafażem, znajdowały się także dwa obrazy pejzażowe ilustrujące sceny z legendy o św. Bernardzie z Clairvaux: „Powitanie św. Bernarda przed Wielką Kartuzją” oraz „Cud naprawy wozu podczas podróży św. Bernarda przez Alpy”. Obraz „Powitanie św. Bernarda” (w bazie strat wojennych nr karty 11747) znajduje się obecnie w Germanisches Nationalmuseum w Norymberdze. „Cud naprawy wozu” znamy z archiwalnej czarno-białej fotografii oraz kolorowej, przedwojennej pocztówki.

Michael Willmann, looted art
Michael Willmann, „Cud naprawy wozu podczas podróży św. Bernarda przez Alpy”, 1666 r., olej, płótno, 112 x 169 cm. Strata wojenna.
Michael Willmann, looted art
Michael Willmann, „Cud naprawy wozu podczas podróży św. Bernarda przez Alpy”, pocztówka przedwojenna.

W gronie „wielkich dzieł” Michaela Willmanna jakie zostaną zaprezentowane w grudniu bieżącego roku, raczej chyba nie zobaczymy opisanych wyżej obrazów znajdujących się w niemieckich zbiorach. A może zdarzy się cud?

Mistrz z Papugą, looted art
Mistrz z Papugą, Madonna z dzieciątkiem i papugą na tle krajobrazu. Polska strata wojenna. Fot. Communi Hereditate

Polskie straty wojenne w muzeach za granicą – część I

Prowadzone w ostatnich latach w muzeach USA i Europy badania proweniencji zbiorów, chociaż wychodzą naprzeciw wyrażanym przez międzynarodową opinię publiczną oczekiwaniom – z uwagi na ogromną skalę problemu, wciąż są niedostateczne. Tymczasem cienie wojny wciąż zdobią ściany muzealnych sal i mroczne wnętrza magazynów …

W stolicy Mołdawii, w Narodowym Muzeum Sztuk Pięknych w Kiszyniowie znajdują się trzy obrazy zarejestrowane w bazie polskich strat wojennych: Scena mitologiczna z młodym Bachusem Jacoba Jordaensa, Niesienie krzyża Fransa Franckena II i Święty starzec w białym habicie Pietera van Lint. Wszystkie przed wojną należały do Miejskiego Muzeum Historii i Sztuki im. J. K. Bartoszewiczów w Łodzi. Wywiezione przez Niemców 19 stycznia 1945 r., tuż przed wkroczeniem do miasta wojsk radzieckich, trafiły do miejscowości Schandau w Saksonii. Przejęte przez armię radziecką i wywiezione do ZSRR finalnie znalazły się w Mołdawskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej (obecnie Republika Mołdawii). W grudniu 2013 r. polskie władze podjęły starania o zwrot obrazów.

Jacob Jordaens (pracownia), looted art
Jacob Jordaens (pracownia), Mały Zeus karmiony przez kozę Amaltea. Polska strata wojenna. Fot. mythologica.fr
Frans Francken II, Looted art
Frans Francken II, Niesienie krzyża. Polska strata wojenna. Fot. Narodowe Muzeum Sztuk Pięknych w Kiszyniowie
Looted art
Pieter van Lint, Święty starzec w białym habicie. Karta inwentarzowa obrazu. Fot. MKiDN

Obraz Jordaensa to chyba jedyny taki przypadek, gdy zdjęcie uznawanego za polską stratę wojenną dzieła sztuki zdobi muzealny bilet wstępu. Przy okazji należy tutaj sprostować błędną jak sądzę informację dotyczącą autorstwa oraz tytułu obrazu, zawartą zarówno w bazie strat MKiDN jak i w innych polskich publikacjach o nim wzmiankujących. Nie ulega bowiem wątpliwości, że płótno nie wyszło spod ręki Jordaensa, a jest raczej dziełem pracowni wykonanym na podstawie niezachowanego do dzisiaj oryginału, o którego istnieniu wiemy za pośrednictwem własnoręcznego rysunku Jordaensa znajdującego się w zbiorach Ermitażu w Petersburgu oraz kopii z Muzeum Sztuki w Filadelfii.
Obraz nie przedstawia także sceny z Bachusem, a ilustruje jedną z wersji greckiego mitu opisanego przez Owidiusza, dotyczącego dzieciństwa Zeusa (Jowisza) – scenę rozgrywającą się na zboczach góry Ida na Krecie i przedstawiającą karmienia małego Zeusa przez kozę o imieniu Amaltea.

Co do atrybucji obrazu Franckena również mam wątpliwości. Odbiega on bowiem – zarówno pod względem stylistycznym jak i artystycznym – od innych znanych i nie budzących zastrzeżeń co do autorstwa dzieł artysty o podobnej tematyce, jak chociażby od sygnowanego i datowanego obrazu Droga na Kalwarię ze zbiorów Muzeum Uniwersytetu w Princeton.

Looted art
Liberale Bonfanti, Madonna z Dzieciątkiem i liliami. Karta inwentarzowa obrazu. Fot. MKiDN
Looted art
Adriaen van de Velde, Krowa na tle krajobrazu. Karta inwentarzowa. Fot. MKiDN

Miejskie Muzeum Historii i Sztuki im. J. K. Bartoszewiczów w Łodzi utraciło jeszcze dwa inne obrazy Jacoba Jordaensa: Zwiastowanie oraz Czterej Ewangeliści. Wszystkie do zbiorów Muzeum trafiły z kolekcji łódzkiego przemysłowca Karola Rajmunda Eiserta (1865-1938), ofiarowane w darze po śmierci kolekcjonera przez wypełniającego jego ostatnią wolę syna. Przekazany do Muzeum Sztuki zbiór Eiserta liczył łącznie 22 obrazy. Dwanaście najcenniejszych obiektów zaginęło podczas II wojny. Trzy z nich znajdują się obecnie na terenie Federacji Rosyjskiej: obraz Adriaena van de Veldego Krowa na tle krajobrazu, Madonna z Dzieciątkiem i liliami Liberale Bonfantiego (w Muzeum Sztuk Pięknych im. Puszkina w Moskwie) i Madonna z Dzieciątkiem i papugą na tle krajobrazu Mistrza z Papugą (starania o zwrot obrazu podjęto w lutym 2013 r.).
Ten ostatni – jedna z najcenniejszych polskich strat wojennych, wisi na ekspozycji Państwowego Muzeum Sztuk Pięknych im. Puszkina w Moskwie. Po raz pierwszy publikujemy jego kolorową fotografię.

Looted art, polska strata wojenna
Mistrz z Papugą, Madonna z Dzieciątkiem i papugą na tle krajobrazu. Karta inwentarzowa. Fot. MKiDN

Pieter de Ring, Martwa Natura
Pieter de Ring, Martwa Natura, 1650 r. Gemäldegalerie der Staatlichen Museen zu Berlin. Fot. www.liveinternet.ru
/

Strata wojenna z Wrocławia na ścianie niemieckiego muzeum!

Nasilające się bombardowania niemieckich miast prowadzane przez lotnictwo aliantów, zapoczątkowane nalotem na Berlin w sierpniu 1940 r., skłoniły władze III Rzeszy do wprowadzenia w życie zakrojonej na szeroką skalę akcji zabezpieczania i ewakuacji najcenniejszych zbiorów muzealnych na prowincję, do wytypowanych wcześniej lokalizacji uznanych za bezpieczne od nalotów. Takie kryteria spełniał min. Dolny Śląsk.1
Pod nadzorem prof. Günthera Grundmanna, głównego konserwatora zabytków prowincji dolnośląskiej, w kilkudziesięciu miejscowościach utworzono składnice muzealne do których przewożono tysiące dóbr kultury, głównie z Wrocławia, ale także z prywatnych i muzealnych zbiorów Berlina.2
Jedną z takich składnic umiejscowioną w zabudowaniach dawnego klasztoru cystersów był Henryków (Heinrichau), w powiecie ząbkowickim.3 W maju 1942 r. trafiły tam pierwsze transporty ze zbiorami sztuki pochodzącymi ze Śląskiego Muzeum Sztuk Pięknych we Wrocławiu (Schlesisches Museum der Bildenden Künste).4 Wśród nich była także martwa natura autorstwa holenderskiego malarza Pietera de Ring.5 Obraz widnieje w bazie polskich strat wojennych pod numerem 11116.6

Pieter de Ring
Karta inwentarzowa obrazu. Fot. dzielautracone.gov.pl

Wszystko zaczęło się od aplikacji ArtSherlock 7 i pozytywnej weryfikacji obrazu dokonanej za jej pomocą. Użytkownik aplikacji pozostał anonimowy, ale z przesłanego automatycznie do systemu kolorowego zdjęcia można było wywnioskować, że zostało wykonane z ekranu komputera. Przy odrobinie szczęścia, zlokalizowanie oryginału stanowiło już tylko kwestię czasu. Bez większego trudu, ale i z niedowierzaniem, udało mi się ustalić aktualne miejsce jego przechowywania. W przeciwieństwie do większości zidentyfikowanych i odnalezionych dotychczas dzieł sztuki uznawanych za straty wojenne, obraz nie jest przedmiotem oferty aukcyjnej. Podziwiany codziennie przez setki zwiedzających, opisany i reprodukowany w literaturze przedmiotu, wisi na ścianie jednego z czołowych muzeów Europy, w jednym z największych zbiorów malarstwa na świecie – w Gemäldegalerie w Berlinie!8

W tym miejscu należy podkreślić, że w przypadku dóbr kultury wywiezionych z Ziem Zachodnich, gdy znalazły się one w granicach Rzeczypospolitej Polskiej i „należały przed wojną do państwa i samorządów oraz innych instytucji o charakterze pu​blicznym, a także osób prywatnych, które pozostawiły je wyjeżdżając do Niemiec” – Polska posiada określony postanowieniami prawa międzynarodowego tytuł prawny.9 W myśl tego może domagać się ich zwrotu. Na tej podstawie w ostatnich latach odzyskano min. obraz Jacoba Jordaensa „Św. Iwo wspomaga biednych”, Oswalda Achenbacha „Via Cassia koło Rzymu”, miniaturowy „Portret damy” Aimée Zoe Lizinki de Mirbel oraz obraz Roberta Śliwińskiego „Ulica wraz z ruiną zamku”. Wszystkie te dzieła przed wojną należały do zbiorów Śląskiego Muzeum Sztuk Pięknych we Wrocławiu.10
Martwa natura Pietera de Ring do 1883 r. znajdowała się w Gemäldegalerie w Berlinie (nr. 918).11 W maju 1884 r. została przekazana do zbiorów Śląskiego Muzeum Sztuk Pięknych we Wrocławiu (nr kat. 124).12 Obraz należy do niezwykle popularnego w XVII – wiecznym malarstwie holenderskim moralizatorskiego nurtu, którego najpełniejszym wyrazem stały się martwe natury określane mianem vanitas (łac. próżność, marność). Poprzez bogatą symbolikę wanitatywną wprowadzały widza w świat ukrytych znaczeń i aluzji, przypominały o kruchości ludzkiej egzystencji w obliczu śmierci, przestrzegały przed światem pokus i ulotnych przyjemności, skłaniając do głębszej refleksji nad życiem.13
Taki właśnie świat aluzji widzimy na obrazie Pietera de Ring. Na zasłanym zieloną tkaniną i błękitnym szalem stole, malarz ukazał leżące w pozornym nieładzie różne przedmioty: globus, rękopis z rysunkiem mężczyzny puszczającego bańki, muszlę tzw. nautilus, instrumenty muzyczne, kości do gry, nuty, etui na tytoń, żetony, gąsior na wino, kałamarz z piórem, sygnet do pieczętowania, garść złotych monet oraz opleciony złotym łańcuchem z perłą – pierścień. Kompozycji dopełnia brunatna kotara wisząca na tle oświetlonego ostatnimi promieniami zachodzącego słońca nieba. Zza niej wyłania się ledwo dostrzegalny fragment utrąconej kolumny, z której spływają złocisto szare, na wpół uschnięte liście winorośli.
Kluczem do zrozumienia sensu i przesłania całego obrazu jest dewiza memento mori (łac. pamiętaj o śmierci), którą malarz umieścił w samym centrum kompozycji, na sąsiedniej karcie rękopisu z rysunkiem mężczyzny puszczającego bańki.
O życiu Pietera de Ring (1615/1620-1660) wiadomo niewiele.14 Był malarzem martwych natur. Urodził się w Lejdzie lub w Ypres we Flandrii, jak mówią niektóre źródła. Podobno był uczniem Jana Dawidszoona de Heem, ale nie ma na to dowodów. Musiał jednak zetknąć się z dziełami de Heema, bo jego wpływ widać w niektórych wczesnych obrazach Ringa. Był jednym z współzałożycieli Gildii Św. Łukasza w Lejdzie w 1648 r. i pracował tam aż do przedwczesnej śmierci w 1660 r. Pozostawił po sobie zaledwie kilkadziesiąt obrazów. Prace sygnował zarówno monogramem jak i nazwiskiem – także w zlatynizowanym brzmieniu (P. Ab Annulo), lub jego sparafrazowanym wizerunkiem w formie pierścienia.
Na obrazie „wrocławskim”, co samo w sobie jest niezwykłe, mamy łącznie aż cztery sygnatury. Pierwsza, z datą: P. de Ring f. 1650 przy lewej krawędzi, tuż nad fletem. Drugą jest monogram PR na sygnecie do pieczętowania leżącym na kałamarzu. Trzecią – kolejny monogram PR na klamrze zapięcia skórzanego pudła, tuż przy krawędzi szkicownika. Całości dopełnia czwarta, symboliczna sygnatura: złoty pierścień zwieńczony szlachetnym kamieniem, opleciony łańcuchem z wiszącą perłą.

Klasztor w Henrykowie
Budynek dawnego opactwa cystersów w Henrykowie. Stan obecny. Fot. Autor.

Jak wspomniałem, w maju 1942 r. obraz trafił do położonego na uboczu, niespełna 60 kilometrów od Wrocławia, zespołu poklasztornego w Henrykowie. Obiekt stanowił idealne miejsce do ewakuacji zbiorów pochodzących z wrocławskich muzeów i instytucji. Ogromna kubatura i solidna konstrukcja zabudowań klasztornych dawały nadzieję, że zmagazynowane wewnątrz muzealia będą bezpieczne od działań wojennych. Formalnie składnica została utworzona 9 maja 1942 r.15 Na potrzeby zgromadzonych tam dzieł wykorzystano „dużą salę i korytarz na parterze oraz całą drugą kondygnację”.16
W 1945 r. w ramach ofensywy 1 Frontu Ukraińskiego, na tereny Dolnego Śląska wkroczyły wojska radzieckie, a wraz z nimi specjalne oddziały, tzw. trofiejne brygady, składające się min. z historyków sztuki i muzealników, których zadaniem było poszukiwanie, przejmowanie i wywóz do ZSRR wszelkich dóbr kultury, które uznano za wartościowe.17 Wkrótce pod kontrolą Rosjan znalazły się wszystkie składnice muzealne znajdujące się na Dolnym Śląsku, także ta w Henrykowie. Pomimo formalnego przejęcia ziem zachodnich przez Polskę Rosjanie stacjonowali w Henrykowie do lutego 1946 r.,18 kiedy to komenda radziecka zezwoliła delegatom polskiego Ministerstwa Kultury i Sztuki na przejęcie pozostałych w składnicy muzealiów.19 Jednak do tego czasu zdążyli już najcenniejszą część zabytków wywieźć do ZSRR,20 a wraz z nimi również Martwą naturę Pietera de Ring.


Utworzenie w 1949 r. zależnej od ZSRR Niemieckiej Republiki Demokratycznej umożliwiło zwrot części łupów wojennych wywiezionych do Rosji z terenów Niemiec przez wojska radzieckie. Także tych, które zostały przejęte ze składnic na Dolnym Śląsku i które prawnie powinny wrócić do Polski. W latach 1955-1958 r. różnym muzeom i instytucjom w NRD zwrócono około 1,5 miliona (!) dzieł sztuki i dóbr kultury.21 Żadne inne państwo w Europie, włączając Polskę, nie otrzymało w ramach powojennej restytucji z ZSRR większej ilości dóbr kultury niż ta jaką wówczas zwrócono NRD! Jednym z przekazanych wtedy dzieł była Martwa natura Pietera de Ring, znajdująca się obecnie w Gemäldegalerie w Berlinie.
Jaka jest więc szansa na to, że po latach utracony obraz znowu zawiśnie w Muzeum we Wrocławiu? Na to pytanie chyba nikt nie jest w stanie udzielić w tej chwili racjonalnej odpowiedzi. Jedno jest pewne, odzyskanie akurat tego dzieła z uwagi na jego pochodzenie, może okazać się nie lada wyzwaniem, a z pewnością będzie kolejnym, trudnym testem skuteczności dla instytucji państwowych powołanych do restytucji utraconych w wyniku ostatniej wojny dóbr kultury. Czas na dyplomację. A nam pozostaje uzbroić się w cierpliwość.


Wykorzystanie materiałów redakcyjnych Magazynu ArtSherlock lub dokonywanie ich opracowań w jakiejkolwiek formie w celach komercyjnych, wymaga uzyskania pisemnej zgody Fundacji Communi Hereditate. W tym celu prosimy o kontakt na adres: info@communihereditate.pl


Przypisy


1. Jacek M. Kowalski, Robert J. Kudelski, Robert Sulik, Lista Grundmanna, Warszawa 2015, s. 25.
2. Ibidem, s. 45-54.
3. Idem, s. 189.
4. Idem, s. 190.
5. Robert Heś, Utracone skarby dawnych wrocławskich muzeów, Wrocław 2017, s. 143, il. na s. 142.
6. Karta obiektu nr 11116, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Wydział Restytucji Dóbr Kultury, http://dzielautracone.gov.pl (dostęp: 8 kwietnia 2019).
7. Aplikacja mobilna ArtSherlock – autorski projekt Fundacji Communi Hereditate. Aplikacja umożliwia rozpoznawanie dzieł sztuki zrabowanych w Polsce podczas II wojny światowej, w ciągu kilku sekund, jedynie na podstawie fotografii wykonanej telefonem komórkowym. https://artsherlock.pl
8. Gemäldegalerie der Staatlichen Museen zu Berlin – Preußischer Kulturbesitz, nr inw. 918, ol., pł., 105, 6 x 81,7 cm, sygnowany i datowany: P. de Ring f. 1650, zob.: Holländische und flämische Gemälde des 17. Jahrhunderts. Staatliche Museen zu Berlin/Gemäldegalerie [kat. zbiorów], t.1, Berlin 1976, s. 70, il. czarnobiała na s. 143 oraz kolorowa na okładce. Tamże literatura.
9. Wojciech Kowalski, Restytucja dóbr kultury utraconych przez Polskę w okresie II wojny światowej jako element polskiej polityki zagranicznej realizowanej przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w latach 1999-2009, [w:] Cenne, bezcenne, utracone, nr 4 (69), 2011, s.13-14.
10. http://dzielautracone.gov.pl/aktualnosci?start=12 (dostęp: 8 kwietnia 2019).
11. G. F. Waagen, Verzeichnis der Gemälde-Sammlung des Königlichen Museums zu Berlin [kat. zbiorów], Berlin 1830, s. 237, poz. 453.
12. Heś, Utracone skarby …, s. 143. Tamże literatura i wykaz mat. archiwalnych dotyczących obrazu.
13. Maria Rzepińska, Siedem wieków malarstwa europejskiego, Wrocław 1986, s. 256-257.
14. Na temat życia i twórczości Pietera de Ring zob.: E.W. Moes, Pieter de Ring, [w:] Oud-Holland, 6 (1888), s. 175-181, tam odrys sygnatury obrazu; K. J. R. van Harderwijk, G. D. J. Schotel, Biografisch Woordenboek der Nederland, t. 16, Haarlem 1874, s. 341-342.; U. Thieme, F. Becker, Allgemeines Lexikon der bildenden Künstler von der Antike bis zur Gegenwart, t. 28, Lipsk 1934, s. 366-367.
15. Kowalski, Kudelski, Sulik, Lista …, s. 194.
16. Idem, s. 194.
17. Jan Pruszyński, Dziedzictwo kultury Polski. Jego straty i ochrona prawna, t. 1, Kraków 2001, s. 478.
18. Według Joanny Hytrek-Hryciuk, Armia Radziecka przekazała klasztor i rezydencję mieszkalną do jesieni 1946 r., zob.: Joanna Hytrek-Hryciuk, Rosjanie nadchodzą. Ludność niemiecka a żołnierze Armii Radzieckiej (Czerwonej) na Dolnym Śląsku w latach 1945-1948, Wrocław 2013, s. 263.
19. Kowalski, Kudelski, Sulik, Lista …, s. 534.
20. Pruszyński, Dziedzictwo …,t. 2, s. 62.
21. Britta Kaiser-Schuster, Verlust und Rückgabe Eine Veranstaltung der Initiative Deutsch-Russischer Museumsdialog aus Anlass des 50. Jahrestages der Rückführung von Kulturgütern aus der Sowjetunion, “Kulturstiftung der Länder”, http://kulturstiftung.de/verlust-und-rueckgabe/ (dostęp: 8 kwietnia 2019).