ArtSherlock Magazyn - strona 2

Pieter de Ring, Martwa Natura
Pieter de Ring, Martwa Natura, 1650 r. Gemäldegalerie der Staatlichen Museen zu Berlin. Fot. www.liveinternet.ru
/

Strata wojenna z Wrocławia na ścianie niemieckiego muzeum!

Nasilające się bombardowania niemieckich miast prowadzane przez lotnictwo aliantów, zapoczątkowane nalotem na Berlin w sierpniu 1940 r., skłoniły władze III Rzeszy do wprowadzenia w życie zakrojonej na szeroką skalę akcji zabezpieczania i ewakuacji najcenniejszych zbiorów muzealnych na prowincję, do wytypowanych wcześniej lokalizacji uznanych za bezpieczne od nalotów. Takie kryteria spełniał min. Dolny Śląsk.1
Pod nadzorem prof. Günthera Grundmanna, głównego konserwatora zabytków prowincji dolnośląskiej, w kilkudziesięciu miejscowościach utworzono składnice muzealne do których przewożono tysiące dóbr kultury, głównie z Wrocławia, ale także z prywatnych i muzealnych zbiorów Berlina.2
Jedną z takich składnic umiejscowioną w zabudowaniach dawnego klasztoru cystersów był Henryków (Heinrichau), w powiecie ząbkowickim.3 W maju 1942 r. trafiły tam pierwsze transporty ze zbiorami sztuki pochodzącymi ze Śląskiego Muzeum Sztuk Pięknych we Wrocławiu (Schlesisches Museum der Bildenden Künste).4 Wśród nich była także martwa natura autorstwa holenderskiego malarza Pietera de Ring.5 Obraz widnieje w bazie polskich strat wojennych pod numerem 11116.6

Pieter de Ring
Karta inwentarzowa obrazu. Fot. dzielautracone.gov.pl

Wszystko zaczęło się od aplikacji ArtSherlock 7 i pozytywnej weryfikacji obrazu dokonanej za jej pomocą. Użytkownik aplikacji pozostał anonimowy, ale z przesłanego automatycznie do systemu kolorowego zdjęcia można było wywnioskować, że zostało wykonane z ekranu komputera. Przy odrobinie szczęścia, zlokalizowanie oryginału stanowiło już tylko kwestię czasu. Bez większego trudu, ale i z niedowierzaniem, udało mi się ustalić aktualne miejsce jego przechowywania. W przeciwieństwie do większości zidentyfikowanych i odnalezionych dotychczas dzieł sztuki uznawanych za straty wojenne, obraz nie jest przedmiotem oferty aukcyjnej. Podziwiany codziennie przez setki zwiedzających, opisany i reprodukowany w literaturze przedmiotu, wisi na ścianie jednego z czołowych muzeów Europy, w jednym z największych zbiorów malarstwa na świecie – w Gemäldegalerie w Berlinie!8

W tym miejscu należy podkreślić, że w przypadku dóbr kultury wywiezionych z Ziem Zachodnich, gdy znalazły się one w granicach Rzeczypospolitej Polskiej i „należały przed wojną do państwa i samorządów oraz innych instytucji o charakterze pu​blicznym, a także osób prywatnych, które pozostawiły je wyjeżdżając do Niemiec” – Polska posiada określony postanowieniami prawa międzynarodowego tytuł prawny.9 W myśl tego może domagać się ich zwrotu. Na tej podstawie w ostatnich latach odzyskano min. obraz Jacoba Jordaensa „Św. Iwo wspomaga biednych”, Oswalda Achenbacha „Via Cassia koło Rzymu”, miniaturowy „Portret damy” Aimée Zoe Lizinki de Mirbel oraz obraz Roberta Śliwińskiego „Ulica wraz z ruiną zamku”. Wszystkie te dzieła przed wojną należały do zbiorów Śląskiego Muzeum Sztuk Pięknych we Wrocławiu.10
Martwa natura Pietera de Ring do 1883 r. znajdowała się w Gemäldegalerie w Berlinie (nr. 918).11 W maju 1884 r. została przekazana do zbiorów Śląskiego Muzeum Sztuk Pięknych we Wrocławiu (nr kat. 124).12 Obraz należy do niezwykle popularnego w XVII – wiecznym malarstwie holenderskim moralizatorskiego nurtu, którego najpełniejszym wyrazem stały się martwe natury określane mianem vanitas (łac. próżność, marność). Poprzez bogatą symbolikę wanitatywną wprowadzały widza w świat ukrytych znaczeń i aluzji, przypominały o kruchości ludzkiej egzystencji w obliczu śmierci, przestrzegały przed światem pokus i ulotnych przyjemności, skłaniając do głębszej refleksji nad życiem.13
Taki właśnie świat aluzji widzimy na obrazie Pietera de Ring. Na zasłanym zieloną tkaniną i błękitnym szalem stole, malarz ukazał leżące w pozornym nieładzie różne przedmioty: globus, rękopis z rysunkiem mężczyzny puszczającego bańki, muszlę tzw. nautilus, instrumenty muzyczne, kości do gry, nuty, etui na tytoń, żetony, gąsior na wino, kałamarz z piórem, sygnet do pieczętowania, garść złotych monet oraz opleciony złotym łańcuchem z perłą – pierścień. Kompozycji dopełnia brunatna kotara wisząca na tle oświetlonego ostatnimi promieniami zachodzącego słońca nieba. Zza niej wyłania się ledwo dostrzegalny fragment utrąconej kolumny, z której spływają złocisto szare, na wpół uschnięte liście winorośli.
Kluczem do zrozumienia sensu i przesłania całego obrazu jest dewiza memento mori (łac. pamiętaj o śmierci), którą malarz umieścił w samym centrum kompozycji, na sąsiedniej karcie rękopisu z rysunkiem mężczyzny puszczającego bańki.
O życiu Pietera de Ring (1615/1620-1660) wiadomo niewiele.14 Był malarzem martwych natur. Urodził się w Lejdzie lub w Ypres we Flandrii, jak mówią niektóre źródła. Podobno był uczniem Jana Dawidszoona de Heem, ale nie ma na to dowodów. Musiał jednak zetknąć się z dziełami de Heema, bo jego wpływ widać w niektórych wczesnych obrazach Ringa. Był jednym z współzałożycieli Gildii Św. Łukasza w Lejdzie w 1648 r. i pracował tam aż do przedwczesnej śmierci w 1660 r. Pozostawił po sobie zaledwie kilkadziesiąt obrazów. Prace sygnował zarówno monogramem jak i nazwiskiem – także w zlatynizowanym brzmieniu (P. Ab Annulo), lub jego sparafrazowanym wizerunkiem w formie pierścienia.
Na obrazie „wrocławskim”, co samo w sobie jest niezwykłe, mamy łącznie aż cztery sygnatury. Pierwsza, z datą: P. de Ring f. 1650 przy lewej krawędzi, tuż nad fletem. Drugą jest monogram PR na sygnecie do pieczętowania leżącym na kałamarzu. Trzecią – kolejny monogram PR na klamrze zapięcia skórzanego pudła, tuż przy krawędzi szkicownika. Całości dopełnia czwarta, symboliczna sygnatura: złoty pierścień zwieńczony szlachetnym kamieniem, opleciony łańcuchem z wiszącą perłą.

Klasztor w Henrykowie
Budynek dawnego opactwa cystersów w Henrykowie. Stan obecny. Fot. Autor.

Jak wspomniałem, w maju 1942 r. obraz trafił do położonego na uboczu, niespełna 60 kilometrów od Wrocławia, zespołu poklasztornego w Henrykowie. Obiekt stanowił idealne miejsce do ewakuacji zbiorów pochodzących z wrocławskich muzeów i instytucji. Ogromna kubatura i solidna konstrukcja zabudowań klasztornych dawały nadzieję, że zmagazynowane wewnątrz muzealia będą bezpieczne od działań wojennych. Formalnie składnica została utworzona 9 maja 1942 r.15 Na potrzeby zgromadzonych tam dzieł wykorzystano „dużą salę i korytarz na parterze oraz całą drugą kondygnację”.16
W 1945 r. w ramach ofensywy 1 Frontu Ukraińskiego, na tereny Dolnego Śląska wkroczyły wojska radzieckie, a wraz z nimi specjalne oddziały, tzw. trofiejne brygady, składające się min. z historyków sztuki i muzealników, których zadaniem było poszukiwanie, przejmowanie i wywóz do ZSRR wszelkich dóbr kultury, które uznano za wartościowe.17 Wkrótce pod kontrolą Rosjan znalazły się wszystkie składnice muzealne znajdujące się na Dolnym Śląsku, także ta w Henrykowie. Pomimo formalnego przejęcia ziem zachodnich przez Polskę Rosjanie stacjonowali w Henrykowie do lutego 1946 r.,18 kiedy to komenda radziecka zezwoliła delegatom polskiego Ministerstwa Kultury i Sztuki na przejęcie pozostałych w składnicy muzealiów.19 Jednak do tego czasu zdążyli już najcenniejszą część zabytków wywieźć do ZSRR,20 a wraz z nimi również Martwą naturę Pietera de Ring.


Utworzenie w 1949 r. zależnej od ZSRR Niemieckiej Republiki Demokratycznej umożliwiło zwrot części łupów wojennych wywiezionych do Rosji z terenów Niemiec przez wojska radzieckie. Także tych, które zostały przejęte ze składnic na Dolnym Śląsku i które prawnie powinny wrócić do Polski. W latach 1955-1958 r. różnym muzeom i instytucjom w NRD zwrócono około 1,5 miliona (!) dzieł sztuki i dóbr kultury.21 Żadne inne państwo w Europie, włączając Polskę, nie otrzymało w ramach powojennej restytucji z ZSRR większej ilości dóbr kultury niż ta jaką wówczas zwrócono NRD! Jednym z przekazanych wtedy dzieł była Martwa natura Pietera de Ring, znajdująca się obecnie w Gemäldegalerie w Berlinie.
Jaka jest więc szansa na to, że po latach utracony obraz znowu zawiśnie w Muzeum we Wrocławiu? Na to pytanie chyba nikt nie jest w stanie udzielić w tej chwili racjonalnej odpowiedzi. Jedno jest pewne, odzyskanie akurat tego dzieła z uwagi na jego pochodzenie, może okazać się nie lada wyzwaniem, a z pewnością będzie kolejnym, trudnym testem skuteczności dla instytucji państwowych powołanych do restytucji utraconych w wyniku ostatniej wojny dóbr kultury. Czas na dyplomację. A nam pozostaje uzbroić się w cierpliwość.


Wykorzystanie materiałów redakcyjnych Magazynu ArtSherlock lub dokonywanie ich opracowań w jakiejkolwiek formie w celach komercyjnych, wymaga uzyskania pisemnej zgody Fundacji Communi Hereditate. W tym celu prosimy o kontakt na adres: info@communihereditate.pl


Przypisy


1. Jacek M. Kowalski, Robert J. Kudelski, Robert Sulik, Lista Grundmanna, Warszawa 2015, s. 25.
2. Ibidem, s. 45-54.
3. Idem, s. 189.
4. Idem, s. 190.
5. Robert Heś, Utracone skarby dawnych wrocławskich muzeów, Wrocław 2017, s. 143, il. na s. 142.
6. Karta obiektu nr 11116, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego – Wydział Restytucji Dóbr Kultury, http://dzielautracone.gov.pl (dostęp: 8 kwietnia 2019).
7. Aplikacja mobilna ArtSherlock – autorski projekt Fundacji Communi Hereditate. Aplikacja umożliwia rozpoznawanie dzieł sztuki zrabowanych w Polsce podczas II wojny światowej, w ciągu kilku sekund, jedynie na podstawie fotografii wykonanej telefonem komórkowym. https://artsherlock.pl
8. Gemäldegalerie der Staatlichen Museen zu Berlin – Preußischer Kulturbesitz, nr inw. 918, ol., pł., 105, 6 x 81,7 cm, sygnowany i datowany: P. de Ring f. 1650, zob.: Holländische und flämische Gemälde des 17. Jahrhunderts. Staatliche Museen zu Berlin/Gemäldegalerie [kat. zbiorów], t.1, Berlin 1976, s. 70, il. czarnobiała na s. 143 oraz kolorowa na okładce. Tamże literatura.
9. Wojciech Kowalski, Restytucja dóbr kultury utraconych przez Polskę w okresie II wojny światowej jako element polskiej polityki zagranicznej realizowanej przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w latach 1999-2009, [w:] Cenne, bezcenne, utracone, nr 4 (69), 2011, s.13-14.
10. http://dzielautracone.gov.pl/aktualnosci?start=12 (dostęp: 8 kwietnia 2019).
11. G. F. Waagen, Verzeichnis der Gemälde-Sammlung des Königlichen Museums zu Berlin [kat. zbiorów], Berlin 1830, s. 237, poz. 453.
12. Heś, Utracone skarby …, s. 143. Tamże literatura i wykaz mat. archiwalnych dotyczących obrazu.
13. Maria Rzepińska, Siedem wieków malarstwa europejskiego, Wrocław 1986, s. 256-257.
14. Na temat życia i twórczości Pietera de Ring zob.: E.W. Moes, Pieter de Ring, [w:] Oud-Holland, 6 (1888), s. 175-181, tam odrys sygnatury obrazu; K. J. R. van Harderwijk, G. D. J. Schotel, Biografisch Woordenboek der Nederland, t. 16, Haarlem 1874, s. 341-342.; U. Thieme, F. Becker, Allgemeines Lexikon der bildenden Künstler von der Antike bis zur Gegenwart, t. 28, Lipsk 1934, s. 366-367.
15. Kowalski, Kudelski, Sulik, Lista …, s. 194.
16. Idem, s. 194.
17. Jan Pruszyński, Dziedzictwo kultury Polski. Jego straty i ochrona prawna, t. 1, Kraków 2001, s. 478.
18. Według Joanny Hytrek-Hryciuk, Armia Radziecka przekazała klasztor i rezydencję mieszkalną do jesieni 1946 r., zob.: Joanna Hytrek-Hryciuk, Rosjanie nadchodzą. Ludność niemiecka a żołnierze Armii Radzieckiej (Czerwonej) na Dolnym Śląsku w latach 1945-1948, Wrocław 2013, s. 263.
19. Kowalski, Kudelski, Sulik, Lista …, s. 534.
20. Pruszyński, Dziedzictwo …,t. 2, s. 62.
21. Britta Kaiser-Schuster, Verlust und Rückgabe Eine Veranstaltung der Initiative Deutsch-Russischer Museumsdialog aus Anlass des 50. Jahrestages der Rückführung von Kulturgütern aus der Sowjetunion, “Kulturstiftung der Länder”, http://kulturstiftung.de/verlust-und-rueckgabe/ (dostęp: 8 kwietnia 2019).

Nicolas de Largillière, Portret Augusta II
Nicolas de Largillière, Portret Augusta II, olej na płótnie. Strata wojenna. Fot. MKiDN

Portret Augusta II ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie – nowa atrybucja

We wrześniu 1936 roku w Muzeum Narodowym w Warszawie odbyła się wystawa darów i nabytków pozyskanych do zbiorów muzealnych w latach 1935-36. W wydanej z tej okazji dwuczęściowej broszurze, na pierwszym miejscu wymieniono legat Jakuba Ksawerego Aleksandra hr. Potockiego (1863-1934), który na podstawie sporządzonego w 1934 roku testamentu, wszystkie dzieła sztuki i przedmioty o istotnej wartości artystycznej i historycznej znajdujące się w majątkach: Helenów, Jaktorów, Miastków, Osieck, Wysokie Litewskie, Brzeżany oraz w rezydencjach w Paryżu, zapisał Muzeum Narodowemu w Warszawie. 1

Przeprowadzona inwentaryzacja mienia spadkowego ujawniła, że największą wartość muzealną miały zbiory pochodzące z Helenowa, w tym malarstwo polskie i zachodnioeuropejskie, meble, rzeźby, tkaniny i ceramika, a także XVII i XVIII – wieczne malarstwo flamandzkie i holenderskie z pałacyku w Paryżu.
Jednym z ofiarowanych przez Potockiego obrazów prezentowanych na wystawie, był pochodzący z Helenowa portret króla Augusta II, określony we wstępie katalogu jako dzieło „dobrego pędzla” w typie Silvestre’a.2 Obraz ten, utracony w wyniku II wojny światowej, znamy z zachowanej archiwalnej dokumentacji fotograficznej. 3 Portret przedstawia Augusta II w ujęciu do bioder, w zbroi typu zachodnioeuropejskiego ozdobionej maszkaronami, z narzuconym płaszczem podbitym lamparcią (?) skórą i spiętym na ramieniu ozdobną broszą. Spod płaszcza wystaje spływająca z lewego ramienia wstęga orderowa. Prawą rękę król wspiera na biodrze, przytrzymując dłonią szarfę orderu. Dłoń widoczna jest w połowie, ucięta przez kadrowanie dolnej krawędzi obrazu.
Przywołanie w przedwojennym katalogu nazwiska Louisa de Silvestre’a (1675-1760), nadwornego malarza Augusta II opierało się zapewne na tym, że większość malarskich wizerunków króla jest autorstwa lub pochodzi z warsztatu francuskiego artysty. Przypuszczenie, że obraz może być jednak dziełem innego twórcy wyraził Juliusz Starzyński w opublikowanym w 1938 r. katalogu zbiorów malarstwa obcego Muzeum Narodowego w Warszawie. 4 Istotnie, w przypadku omawianego obrazu mamy do czynienia z dziełem, którego poziom artystyczny zdecydowanie przewyższa znane nam portrety wykonane przez Silvestre’a i którego styl malarski wskazuje na pędzel jednego z największych portrecistów francuskich XVIII w. jakim był Nicolas de Largillière (1656-1746). Obok Hyacinthe’a Rigaud, najbardziej wzięty portrecista czasów Ludwika XIV i okresu Regencji. Potwierdzeniem tej atrybucji jest portret Augusta II z około 1714-15 roku, znajdujący się w Nelson- Atkins Museum of Art w Kansas City, pochodzący z przedwojennych zbiorów Rothschildów w Wiedniu.5 Przedstawia on króla w ujęciu do kolan, w zbroi i karmazynowym płaszczu podbitym lamparcią skórą, przepasanego błękitną wstęgą Orderu Słonia, stojącego na tle pejzażu owianego dymami toczącej się bitwy i wskazującego na widniejące w oddali wieże zamku.

Nicolas de Largillière, portret Augusta II Mocnego
Nicolas de Largillière, portret Augusta II Mocnego, 1714-15 r., olej na płótnie, Nelson-Atkins Museum of Art, Kansas City. Fot. Nelson-Atkins Museum of Art.
Nicolas de Largillière
Nicolas de Largillière, Studia dłoni, ok. 1714 r. Muzeum Luwru. Fot. Luwr

Płótno warszawskie, na tyle, na ile możemy wnioskować z zachowanej czarno-białej fotografii, malowane jest swobodniej i jest raczej studium przygotowawczym do portretu z Nelson-Atkins Museum niż jego repliką autorską. Różni się także niektórymi drobnymi szczegółami: kształtem i kolorem kamieni spinki na szyi oraz broszy na ramieniu, walorem centek lamparciej skóry oraz układem fałd płaszcza. W obu obrazach uwagę zwraca charakterystyczna dekoracja zbroi w formie maszkaronów. Nie wiadomo czy jest to tylko indywidualna krecja Largillière’a, czy też zbroja taka była w posiadaniu króla. Faktem jest, że motyw ten został wykorzystany później przez Silvestre’a w znanym reprezentacyjnym portrecie Augusta II z Gemäldegalerie w Dreźnie i jego licznych powtórzeniach.
Omawiane dwa portrety pędzla Largillière’a pod kilkoma względami są dziełami interesującymi. Po pierwsze, w całym dorobku artysty nie znajdujemy portretów głów koronowanych, z wyjątkiem portretu Jakuba II Stuarta. Jako, że zleceniodawcy Largillière’a pochodzili głównie z bogatej burżuazji oraz arystokracji, to fakt portretowania osoby króla polskiego nadawał jeszcze wyższą rangę pozycji artystycznej malarza w środowisku. Jak się wydaje, również on sam cenił sobie szczególnie ten królewski konterfekt, co potwierdza pochodzące z ok. 1714 r. płótno ze zbiorów Luwru przedstawiające studia dłoni, wśród których odnajdujemy również dłoń z portretu Augusta II.6

Echem wykreowanego przez Largillière’a, pełnego polotu i dostojeństwa wizerunku króla, jest pochodzące z 1718 r. znakomite, marmurowe popiersie dłuta Paula Heermana. Widzimy na nim podobny ruch głowy jak na obrazie, o doskonałej charakterystyce fizjonomii, z mistrzowsko oddanymi szczegółami fryzury typu „allonge”. Król ukazany został w zbroi i z gwiazdą Orderu Orła Białego umieszczoną na udrapowanym płaszczu. Zarówno portret Largillière’a jak i rzeźba Heermana, tak pod względem artystycznym jaki i charakterystyki twarzy monarchy, wyznaczyły niedościgniony poziom, którego nie osiągnęło żadne z zachowanych do dzisiaj przedstawień portretowych Augusta II, włącznie z wzmiankowanym już portretem w typie portrait d’apparat pędzla Louisa de Silvestre’a z Gemäldegalerie w Dreźnie.
Po drugie, na obrazie z Nelson-Atkins Museum, a przez co możemy domyślać się, że i na warszawskim płótnie także, król występuje przepasany wstęgą duńskiego Orderu Słonia. Jest to jeden z nielicznych w całej ikonografii Augusta II portretów na którym monarcha nosi to odznaczenie.

Paul Heerman, August II Mocny
Paul Heerman, August II Mocny, 1718 r., marmur. Gemäldegalerie, Drezno. Fot. Web Gallery of Art.
Louis de Silvestre, portret Henryka Brühla
Louis de Silvestre, portret Henryka Brühla. Olej na płótnie, Muzeum Narodowe w Warszawie. Fot. MNW

Po trzecie w końcu, obrazy łączy nie tylko nazwisko autora ale i podobny los jaki stał się ich udziałem podczas II wojny światowej, bowiem oba zostały zrabowane przez Niemców. Płótno ze zbiorów Rothschildów miało więcej szczęścia. Odzyskane po wojnie przez spadkobierców rodziny, drogą zakupu trafiło do Nelson-Atkins Museum of Art w Kansas City. Obrazu z polskich zbiorów nie odnaleziono do dzisiaj.
Zastanawiające jest to, że portret Largillière’a (jego ostateczna wersja) pomimo swoich niezaprzeczalnych walorów artystycznych, nie odegrał większej roli w całej ikonografii Augusta II. Nie zyskał statusu oficjalnego wizerunku króla. Przyczyny takiego stanu rzeczy mogą być różne. Być może obraz miał być darem dla któregoś z dworów europejskich, gdzie trafił i na dłuższy czas popadł w zapomnienie. Pole badań w tym względzie pozostaje nadal otwarte.

Poza zaginionym egzemplarzem warszawskim znana jest tylko dosyć swobodna kopia znajdująca się w zbiorach Nationalmuseum w Sztokholmie (jako Louis de Silvestre).7 Z kolei Muzeum Narodowe w Warszawie posiada ciekawy portret Henryka Brühla pędzla Silvestre’a,8 który (na co dotąd nie zwrócono uwagi), oparty jest bezpośrednio na pierwowzorze Largillière’a. 9


Omawiany tutaj w dużym skrócie portret Augusta II, dołącza tym samym do kilku dzieł autorstwa Largillière’a, które znamy z polskich zbiorów. Chociaż utracony, zasługuje na ponowne przywrócenie do naukowego obiegu i powszechnej świadomości. Pozostaje mieć głęboką nadzieję, że obraz przetrwał wojnę a przedstawiona nowa atrybucja ułatwi w przyszłości jego właściwą identyfikację.


Przypisy

1 Testament Śp. Jakuba hr. Potockiego, http://www.fpotockiego.org.pl, [dostęp 05.03.2015 r.]
2 Wystawa darów i nabytków (1935-1936), Wrzesień – 1936, część I, str. 8. Błędnie określony jako portret króla Augusta III. (nr inw. MNW 120877).
3 Olej na płótnie, 72.5 x 70.5 cm. (?) Rejestr Strat Wojennych MKiDN – nr karty 62644, jako dzieło de Silvestre’a. Podane wymiary obrazu mogą być błędne. Wynika z nich bowiem, że płótno było prawie kwadratowe. Taki format podaje jednak Katalog galerii malarstwa obcego (patrz przypis 4). Nienaturalne wykadrowana dłoń może wskazywać na to, że archiwalne zdjęcie obrazu jest jego fragmentem a faktyczne proporcje płótna mogą być inne, np. 52.5 x 70.5 cm. Po przeskalowaniu zachowanej reprodukcji do takich proporcji, na dole płótna pozostaje akurat tyle miejsca aby dłoń prawie zmieściła się w kadrze.
4 Muzeum Narodowe w Warszawie. Katalog galerii malarstwa obcego, Warszawa 1938, str. 51, poz. 84, tabl. 53. („obraz ten o niepoślednich wartościach kolorystycznych wytrzymuje porównanie z portretami artystów tej miary, co Rigaud lub Largillière”)
5 Olej na płótnie, 146.05 x 115.57 cm., Nelson-Atkins Museum of Art, Kansas City.
6 Olej na płótnie, 65 x 52 cm., Muzeum Luwru, nr inw. D.L.1970.11
7 Olej na płótnie, 145 x 111 cm., Nationalmuseum w Sztokholmie, nr. inw. NMGrh 1280.
8 Olej na płótnie, 61 x 49 cm., Muzeum Narodowe w Warszawie, nr. inw. M. Ob. 379 (d. 5348).
9 Louis de Silvestre 1676 – 1760. Francuski malarz dworu Augusta II i Augusta III. Obrazy ze zbiorów polskich, Muzeum Pałac w Wilanowie, Katalog wystawy, Warszawa 1997, str. 82, il. kat. 57. Tamże literatura.

Karl Christoph Krüger
Zegar karetowy, Karl Christoph Krüger, XVIII w, fragment.
/

Dwa zegary warszawskich zegarmistrzów z XVIII w. na aukcjach za granicą

Pierwszy to zegar sygnowany “Krigner Varsaviae” – Karl Christoph Krüger, zegarmistrz Augusta III na Zamku Królewskim w Warszawie, który “w 1750 roku zreperował i przerobił zegar wieżowy, za sumę 124 dukatów”. W 1760 r. Krüger został zatrudniony przez hetmana wielkiego koronnego Jana Klemensa Branickiego w jego rezydencji w Białymstoku. Tam też zmarł w 1780 r. Jego syn Samuel, który również był zegarmistrzem, objął stanowisko zegarmistrza nadwornego króla Stanisława Augusta. W Grodnie w latach 1793-1797 “nakręcał, regulował i naprawiał zegary”.

Karl Christoph Krüger
Zegar karetowy, Karl Christoph Krüger, XVIII w.
Józef Krukowski, zegarmistrz
Zegar kaflowy, Józef Krukowski, XVIII w.

Drugi zegar z sygnaturą “Joseph Krukowski Varsovie” – Józef Krukowski, zegarmistrz nadworny Stanisława Augusta. W maju 1790 r. przebywał w Białymstoku, sprowadzony tam przez siostrę króla Izabelę z Poniatowskich Branicką w celu naprawy zegara na wieży kościoła. Od grudnia 1792 do 1804 r. sprawował opieką nad zegarami w Łazienkach, naprawiając, regulując i konserwując znajdujące się tam zegary.

*Więcej o zegarmistrzach i zegarach królewskich w książce Zuzanny Prószyńskiej “Zegary Stanisława Augusta”, Zamek Królewski w Warszawie, 1994.


Fot. Bruun Rasmussen, Kunstauktionshaus Neumeister.